Mleczny olejek do pielęgnacji ciała (algi morskie) - Bielenda


Nigdy nie miałam większych problemów ze skórą, więc przez znaczną część mojego nastoletniego życia balsamy do ciała mogły nie istnieć. Do czasu aż nagle moja skóra stała się przesuszona jak wiór. Okazało się wtedy, że winna jest niedoczynność tarczycy. Od tego czasu balsamy do ciała stały się must have mojej pielęgnacji. Jesienią i zimą produkty o ciężkiej i tłustej konsystencji są odpowiednie. Niestety okres wiosenno-letni raczej nie sprzyja ich używaniu. Dlatego szukam czegoś lekkiego, ale jednocześnie skutecznego. Tym razem padło na zupełną nowość, czyli mleczny olejek do pielęgnacji ciała, z serii Algi Morskie, firmy Bielenda.

Na początek kilka słów od producenta:
Unikalny Mleczny olejek łączy w sobie skuteczną nawilżającą pielęgnację mleczka do ciała z bogactwem i delikatnością szlachetnego olejku. Wyjątkowa kompozycja składników aktywnych zadba o każdy rodzaj skóry, szczególnie suchą i wymagającą nawilżenia. 

Mleczko zawiera:
ALGI BŁĘKITNE SPIRULINA PLATENSIS - są nośnikiem odżywczego białka, rzadkiego kwasu gammalinolenowego oraz naturalnych ważnych związków mineralnych, pierwiastków śladowych, witamin i enzymów.
OLEJ Z MIKROALG - naturalny olej niezwykle bogaty w kwas DHA z grupy kwasów Omega 3 oraz tokoferole (pochodne witaminy E). Zapewnia skórze doskonałe korzyści, uzupełnia utratę wilgoci i składników odżywczych, poprawia jędrność i elastyczność skóry, hamuje procesy starzeniowe naskórka.
MINERAŁY MORSKIE - są niezwykle cenne, ponieważ uzupełniając niedobór składników mineralnych w naskórku, przyczyniają się do jego odbudowy i regeneracji.
Mleczko zapewnia odpowiedni poziom nawilżenia skóry, poprawia jej kondycję, sprężystość i elastyczność, zmiękcza i wygładza naskórek. Formuła mlecznego olejku wspaniale rozprowadza się na skórze, szybko wchłania, pozostawiając ciało nawilżone i zadbane.

Skład:
Aqua (Water), Ethylhexyl Cocoate, Paraffinum Liquidum (Mineral Oil), Cyclopentasiloxane, Propylene Glycol, Cetyl PEG/PPG-10/1 Dimethicone, Persea Gratissima (Avocado) Oil, Dimethicone, Magnesium Sulfate, Algae Oil, Chitosan Lactate, Sea Salt Extract Spirulina Maxima Extract, PEG-30 Dipolyhydroxystearate, Isostearic Acid, Polyglyceryl-3-Diisostearate Silica Dimethyl Silylate (nano), Phenoxyethanol, Ethylhexylglycerin, DMDM Hydantoin Parfum (Fragrance), Butylphenyl Methylpropional, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool.

O dziwo nazwa jest jak najbardziej adekwatna - produkt ma mleczną konsystencję, a w trakcie rozsmarowywania ujawnia się jego ukryta olejkowa postać. Dzięki dozownikowi w postaci pompki nie ma najmniejszego problemu z wydobyciem produktu - szybko i higienicznie. Dodatkowym plusem jest piękny zapach - świeży, ale słodki zarazem - przywodzący na myśl egzotyczne wakacje.

Po zastosowaniu mleczka skóra od razu staje się aksamitnie gładka i miękka w dotyku. Produkt błyskawicznie się wchłania, ale niestety ma jedną wadę, która jak dla mnie dyskwalifikuje mleczko do stosowania w okresie wiosenno-letnim, a mianowicie pozostawia na skórze delikatny tłusty film, czego osobiście bardzo nie lubię. Jednak nie ma się co temu dziwić, skoro wysoko w składzie znajdziemy parafinę. Generalnie unikam używania produktów, które w swoim składzie zawierają tę substancję z tej prostej przyczyny, że ona tylko oszukuje moją skórę, że jest nawilżona, a po zaprzestaniu używania kosmetyku, z nią w składzie, moja skóra wygląda na bardziej przesuszoną niż była wcześniej. Dlatego też raczej nie powrócę do tego mleczka, tym bardziej że zauważyłam, iż spisuje się nieźle tylko na skórze normalnej - ze skórą przesuszoną nie daje sobie rady i aplikację balsamu należałoby powielać co jakąś godzinę czy 2. Także nie polecam, jeśli borykacie się z problemem przesuszonej skóry.

4 komentarze:

  1. Fajnie, że mają dodatek alg- działają cuda :)
    Pozdrawiam serdecznie, Juliet Monroe KLIK :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam ten olejek na wielu blogach, zastanawiałam się nad zakupem ale po twoim chyba sie na niego nie skuszę, moja skóra potrzebuje sporego nawilżenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze przyjemności stosować tego produktu ale wyglada zachęcająco :)
    Rownież choruje na tarczyce...
    Pozdrawiam i zapraszam na nowy post :) mój najlepszy tonik do twarzy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uuu szkoda, że nie radzi sobie z suchą skórą :(.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger