Get ready with me - 30 minut do wyjścia


Kobiety potrafią przygotować się do wyjścia w kilka minut - powiedział nikt nigdy ;) Plotka głosi, że jeśli jesteś kobietą to, aby wyjść z domu potrzebujesz kilku godzin przygotowań. Minęły już czasu kiedy trzeba było wcisnąć się w gorset, upiąć włosy jak na wiejską potańcówkę i wymalować się jak lalka. Teraz liczy się każda chwila i każda z nas wypracowała sobie własną rutynę, dzięki której uciera nosa swojemu mężczyźnie, kiedy staje gotowa do wyjścia w ciągu pół godziny.

Masz 30 minut do wyjścia - co robisz?

Wyskakujesz spod prysznica. Związujesz włosy w koka - pamiętaj nieład jest w modzie - ma być bałagan, ale kontrolowany. Jakbyś poświęciła na uczesanie 3 godziny, kiedy tak naprawdę były to 2 minuty.

Najważniejsze jest nawilżanie. Jeśli zadbasz o odpowiedni poziom nawilżenia Twoja skóra odwdzięczy Ci się - będzie jak dobre płótno w rękach malarza.


Jeśli masz mało czasu wybierz balsam w sprayu - w kilka chwil uporasz się z nawilżeniem całego ciała. Moim ulubieńcem, w tej kwestii, są produkty Vaseline - błyskawicznie się wchłaniają i nie zostawiają, na skórze, ani klejącej ani tłustej warstwy. Dzięki temu można od razu wbić się w sukienkę bez żadnego ryzyka pozostawienia plam na materiale. Wybierzcie wersję Cocoa Radiant - pachnie cudownie, a zapach utrzymuje się na skórze przez wiele godzin.

W kwestii pielęgnacji ust niezawodny jest balsam firmy Nuxe - wystarczy cienka warstwa, a nasze usta będą miękkie i gładkie - idealny podkład pod czerwoną szminkę.


Mówią, że dłonie są wizytówką kobiety, jednak to twarz jest widoczna jako pierwsza - ręce chowamy do kieszeni - twarzy raczej nie będziemy w stanie. Dlatego też bardzo ważne jest dbanie o stan naszej skóry. Niestety w ferworze pracy nie zawsze mamy czas na siedzenie pół godziny z maseczką na twarzy. Myślisz sobie - "no właśnie, więc jak mam mieć czas na maseczkę jak za 30 minut mam być gotowa do wyjścia?". Otóż masz czas, masz go nawet bardzo dużo, a wystarczy tylko 10 minut, aby twoja skóra była Ci wdzięczna. Moim ulubieńcem jest maseczka nawilżająca GlySkinCare. W weekend robię sobie wieczór spa i wtedy wysmarowana GlyMasque siadam na pół godzinki i relaksuję się z książką. Kiedy jednak nie mam tyle wolnego czasu korzystam z niej, jak z maseczki bankietowej, czyli upiększam się nią przed wyjściem. Nakładam maseczkę na 10 minut, a w tym czasie np. maluję paznokcie. Po zmyciu moja buzia wygląda zdrowiej i nabiera naturalnego blasku. Skóra jest nawilżona oraz miękka i gładka w dotyku. Dodatkowo produkt lekko napina skórę więc od razu czujemy się i wyglądamy młodziej. Co ważne mogą jej używać także posiadaczki skóry wrażliwej i alergicznej (nie wystąpiły żadne zaczerwienia ani inne tego typu reakcje alergiczne). Maseczka do kupienia na diagnosis.pl.


Po zabiegach pielęgnujących jesteśmy gotowe na makijaż. Zostało nam spokojnie ok. 15 minut. Wklepujemy więc ulubiony krem pod oczy i do twarzy. Ja obecnie używam produktów Pharmaceris. Ich krem pod oczy świetnie nawilża, a matująca emulsja sprawia, że skóra staje się matowa, ale nie przesuszona. Niewątpliwym plusem są także higieniczne opakowania z pompką.

Jeśli chodzi o makijaż - do wyrównania kolorytu skóry i zamaskowania drobnych niedoskonałości używam kremu BB firmy Revlon. Aplikowany gąbeczką tupu Beauty Blender idealnie stapia się ze skórą nie tworząc przy tym ani efektu ciasta ani efektu maski. Dodatkowo posiada filtr SPF 30, a to dodatkowa zaleta. W zniwelowaniu objawów zmęczenia (jak np. cienie pod oczami) i rozświetleniu okolic oczu pomoże korektor z rozświetlaczem Max Factor. Kupiłam go jakiś czas temu na próbę i kiedy wycisnęłam odrobinę na dłoń, byłam przerażona - odcień pomarańczowy jak po solarium (mimo, iż wzięłam najjaśniejszy odcień). O dziwo, nałożony pod oczy, stapia się idealnie z moją bladą skórą, a moje cienie pod oczami znikają jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.


Skoro zostało nam jeszcze jakieś 10 minut to idealny czas na wykończenie makijażu. Klasyczny zestaw to u mnie tusz do rzęs i czerwona szminka. Kiedy mocno akcentujemy usta cienie do powiek są zbędne - szczególnie wtedy gdy maskara idealnie podkreśla piękno naszych rzęs, a do tego odpowiednio wykonturujemy twarz. Ostatnio moim ulubieńcem jest tusz do rzęs Rimmel Volume Colourist - pięknie podkreśla nawet krótkie rzęsy. Szczoteczka jest trochę twarda, ale dociera nawet do najkrótszych rzęs. Dodatkowo ta czerń jest naprawdę czarna. Podobno po 2 tygodniach rzęsy mają stać się ciemniejsze dzięki zawartym w tuszu pigmentom i chyba coś w tym jest, bo końcówki na pewno nie są już blond. Czekoladka od Bourjois to bronzer o odcieniu, który pasować będzie wielu kobietom. Dla mnie najważniejsze jest to, że jest matowy i łatwo nim operować - nie mam mowy o stworzeniu wielkich brązowych plam. Na koniec niezawodna czerwona szminka - ta z serii Kate Moss dla Rimmel nie tylko ma idealny odcień, ale też długo się utrzymuje na ustach. Jej kremowa konsystencja sprawia, że aplikacja na ustach nie stwarza większych problemów.


Przed samym wyjściem wystarczy tylko skropić nadgarstki i szyję odrobiną ulubionych perfum i jesteśmy gotowe do wyjścia - w 30 minut.
PS. Pamiętacie o malowaniu paznokci, kiedy zaaplikujecie maseczkę na twarz? Jeśli macie mało czasu zawsze stawiajcie na jasne odcienie. Moim typem, w takich sytuacjach, jest Essie Mademoiselle - klasyka, dzięki której paznokcie wyglądają świeżo i zdrowo, a poza tym nikt nie zauważy, jeśli w pośpiechu pomalowałyście nie tylko paznokcie ;)


A jakie triki Wy stosujecie żeby przygotować się do wyjścia w 30 minut?

2 komentarze:

  1. Fakt - jasne lakiery są baaaardzo dobrą strategią :D ;) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak kobieta się spieszy to potrafi to wszystko zrobić w 5 min ;-) Niedbale, bo niedbale ale zawsze :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger