3 dobre kosmetyki z jednym ale

Zdarzyło Wam się kiedyś znaleźć świetny kosmetyk i już wydawało Wam się, że to będzie hit sezonu gdy nagle okazywało się, że produkt ma jedną wadę, która niestety sprawia, że wszystkie zalety bledną? Mi ostatnio zdarzyło się to kilka razy. Wszystkie przypadki dotyczyły kosmetyków do pielęgnacji twarzy, a dodatkowo zostały wypuszczone na rynek przez jedną firmę - Bielenda - która jest jedną z moich ulubionych polskich firm kosmetycznych. Jak wiadomo od każdej reguły musi być wyjątek i tak też jest w tym przypadku.

Pierwszym rozczarowaniem był multifunkcyjny krem CC optycznie udoskonalający z efektem blurr, który według producenta powinien zmniejszyć widoczność zmarszczek, rozszerzonych porów i niedoskonałości. Produkt łączy w sobie właściwości korektora oraz kremu nawilżającego.

Krem CC Blur Effect to ciekawy wynalazek. Po wyciśnięciu z tubki wygląda jak najzwyklejszy krem nawilżający. Dopiero po roztarciu dzieje się magia - krem zamienia się w lekki podkład i nadaje naszej cerze zdrowego kolorytu. Wszystko byłoby idealnie gdyby nie tzw. efekt ciasta - dwoiłam się i troiłam aby jak najlepiej rozetrzeć produkt na skórze i niestety za każdym razem efekt był ten sam. Krem podkreślał każdą suchą skórkę i wyglądał tak jakbym była 10-letnią dziewczynką, która pod nieobecność mamy postanowiła wykonać swój pierwszy makijaż.


Niestety hipoalergiczny kojący krem, z serii "NACZYNKA", również posiada jedną wadę. Ten zielony cudak świetnie maskuje wszelkiego rodzaju zaczerwienienia - redukuje także widoczność pajączków. Niestety przy dłuższym stosowaniu sprawia, że skóra przetłuszcza się z prędkością światła. Błyszcząca strefa T prawdopodobnie będzie widoczna z kosmosu. Niestety po zaprzestaniu używania tego kremu wcale nie tak łatwo było przywrócić skórę do poprzedniego stanu.


Ostatnim nietrafionym produktem był multifunkcyjny krem CC Face Perfector, który powinien zneutralizować cienie oraz dodać naszej skórze blasku. Wszystko się zgadza - krem fantastycznie ujednolica koloryt skóry i dodaje jej blasku. Blasku kuli dyskotekowej. Brokat jest wszechobecny - drobin jest tak dużo i są na tyle widoczne, że przypominamy choinkę na Boże Narodzenie.


Jak widać nie wszystko złoto co się świeci. Zdarzyło Wam się natrafić na super produkt z dużą wadą? A może miałyście okazję wypróbować opisywane kosmetyki? 

5 komentarzy:

  1. Haha blask kuli dyskotekowej mnie powalił :D Szkoda, że się nie sprawdziły bo właśnie byłam ciekawa tych nowości Bielendy...:/

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy nie miałam produktów z Bielendy :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciasto to ja lubie jesc, ale nie miec na twarzy...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nawet nie widziałam tej serii ! Ale już wiem ,ze po nią nie sięgnę :(

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam oba CC jeszcze z zeszłego roku i wrażenia podobne. Mnie Bielenda nie zachwyca niestety, po co sięgnę jest w najlepszym przypadku przeciętne. W szufladzie zalega mi jeszcze ich micel, ale na nim chyba skończy się moja przygoda z tą firmą.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger