'Plan Be' Anna Tymko

Generalnie nie sięgam po książki zaliczane do kategorii typowej literatury kobiecej. To po prostu nie mój klimat, tym bardziej, iż mam nieodparte wrażenie, iż część autorów ma swoje czytelniczki za niezbyt rozgarnięte kury domowe bez własnego zdania na jakikolwiek temat. Literatura kobieca pełna jest książek o nierealnej miłości z królewiczem na białym koniu. Co prawda nie potępiam osób czytających tego typu książki, nie mniej jednak ja nie lubię książek, które są nijakie i bardzo przewidywalne.

Kiedy usłyszałam, iż Wydawnictwo Amber wydaje pierwszą w swojej historii polską powieść, która hucznie była reklamowana jako "babska, życiowa i pełna humoru" pomyślałam czemu by nie dać jej szansy. W myśl hasła przewodniego YOLO postanowiłam rzucić się na głębokie wody "Planu Be" Anny Tymko. Czy przetrwałam w morzu słów rzuconych na jej karty? Nie bardzo. Można niestety w nim utonąć i bez koła ratunkowego a nawet i szalupy się nie obejdzie. 

Historia jest prosta - jest ona i on, małżeństwo. Nagle pojawia się ona. Spotyka ją on. Ona się w nim zakochuje. Nie ma pojęcia, że jest w jego życiu inna ona. Jak się dowiaduje, to nie chce go znać. Jak dowiaduje się ona nr 1 to chce zniszczyć tą z nr 2. Miało być ciekawie, życiowo i zabawnie (choć nie wiem kto wyszedł z założenia, że przedstawiona sytuacja może być zabawna), a niestety wyszło nudno, nijako i płasko. 

"Plan Be" to historia stara jak świat. Wszyscy choć raz o tym słyszeli i każdy liczy na to, że jego to nie spotka. Ciężko z tematu przewałkowanego na lewo i prawo zrobić nagle coś ciekawego. Ratunkiem dla tego typu historii byłyby rozbudowane charakterologicznie i emocjonalnie postacie. Niestety w "Planie Be" tego nie ma. Nawet nie za bardzo wiem skąd określenie powieść, bo to raczej coś na kształt małego opowiadanka. Autorka opowiada nam jedno wydarzenie, ale nie buduje wokół niego żadnej otoczki. Poza tym, że wiemy, iż główna bohaterka nie może się pogodzić z tym, iż stuknęła jej 40-tka, facet chce mieć i jedną i drugą, a żona chce wykończyć tą drugą, ale nie widzi nic złego w mężu, to nie wiemy nic więcej. Bohaterowie są toporni i płascy jak betonowa wylewka. Totalnie brak tu jakichkolwiek emocji. Autorka oznajmia, ale nie opowiada. Dowiadujemy się, że żona jest wściekła i tyle. Koniec kropka. Emocje bohaterów są tak suche jak wyciśnięta po kąpieli gąbka. Bohaterowie jakby chcieli coś powiedzieć, jakby chcieli wyjść poza wyznaczone ramy, ale blokuje ich ściana i tak męczą się i oni i czytelnik. 

3 komentarze:

  1. Ja generalnie lubię dramaty i kryminały, ale czasami potrzebuję typowo babskiej książki.Nie wiem jednak czy przebrnęłabym przez tą lekturę. Średnio bawi mnie utarty wątek : ona- on- ona.

    OdpowiedzUsuń
  2. Faktycznie, może być trochę plaska historia ..

    OdpowiedzUsuń
  3. Najgorsze w ksiazkach, co moze byc, to bezpłciowe postacie. Ehh :P chyba bym nie przebrnęła :) pozdrawiam i zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger