Moja obecna pielęgnacja włosów

Jeśli chodzi o pielęgnację włosów jestem fanką minimalizmu. Nie widzę potrzeby używania 10 odżywek na raz. Używając tak wielu produktów nikt nawet nie jest w stanie stwierdzić, który produkt faktycznie spełnia swoje zadanie, a który do niczego się nie nadaje.

Właśnie dlatego w mojej łazience znajdziecie tylko 4 produkty do pielęgnacji włosów.

Ostatnio zdecydowałam się na zastosowanie metody OMO. Zdaję sobie sprawę z tego, że nie jest to nic odkrywczego, a boom na tego typu mycie włosów już dawno minął, ale ja jakoś wcześniej nie byłam do niego przekonana. Okazało się, że wprowadzenie metody: odżywka - mycie - odżywka sprawiło, że moje włosy odżyły - stały się na powrót gładkie i miękkie w dotyku, ich poziom nawilżenia wrócił do normy, a także powrócił ich dawny blask. 

Jeśli chodzi o mycie włosów to robię to codziennie - regularnie trenuję, więc to dość oczywista opcja. Moje włosy są długie i proste jak drut, a poza tym, że są osłabione przez niedoczynność tarczycy nie sprawiają większych problemów.

Na początek stosuję odżywkę Miracle Shine firmy Aussie. Wskakuję pod prysznic, nakładam odżywkę na wilgotne włosy, które zwijam w luźnego koka i zostawiam tak na czas, w którym biorę prysznic. Po czym spłukuję odżywkę i myję włosy bananowym szamponem z The Body Shop. Po dokładnym wypłukaniu włosów nakładam bananową odżywkę z tej samej serii, rozprowadzam ją na włosach na całej długości począwszy od linii uszu. Po chwili dokładnie spłukuję i gotowe. 

Mokre włosy delikatnie wyciskam miękkim ręcznikiem i spryskuję odżywką w sprayu Mineral Strenght z serii Essence Ultime firmy Schwarzkopf, która ułatwia rozczesywanie długich pukli, a oprócz tego sprawia, że są one miękkie i błyszczące oraz pięknie pachną. Jeśli nie muszę akurat nigdzie wychodzić to zostawiam włosy do wyschnięcia i kiedy podeschną rozczesuję je grzebieniem o szeroko rozstawionych zębach. Jeśli natomiast nie mam za dużo czasu to suszę je suszarką (o sprzętach i przyborach, których używam do stylizacji włosów opowiem w osobnym poście).

I to by było na tyle. Pielęgnacja prosta, wręcz minimalistyczna, ale działa idealnie, a moje włosy lśnią naturalnym, zdrowym blaskiem i to jest najważniejsze :)

4 komentarze:

  1. Tych bananowych kosmetyków sama bym chętnie spróbowała ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Często przewija mi się ta bananowa seria TBS i w sumie chętnie bym ją kiedyś wypróbowała :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. very nice post.
    http://lavidaloka.com/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger