Krem nawilżający balans korygująco-ściągający - Ziaja

Jakiś czas temu skusiłam się na kilka kosmetyków firmy Ziaja (mowa o serii Liście Manuka) i muszę przyznać, że za każdym razem kiedy zaczynam używać któregoś z nich dobitnie przekonuję się jak słabej jakości są te kosmetyki. Może nie powinnam się spodziewać niczego nadzwyczajnego za trochę ponad 10 zł, ale mimo wszystko nawet za 10 zł spodziewałabym się, że krem spełnia choć jedną obietnicę producenta. Cóż, chyba w tej chwili, już nie powinnam się co do tego łudzić, bo kilka kosmetyków z serii Liście Manuka przetestowałam i no cóż jest to jak dla mnie niewypał.

Co obiecuje nam producent? Otóż bardzo dużo:

* reguluje pracę gruczołów łojowych
* zmniejsza tłustość skóry oraz zapewnia efekt matujący
* redukuje zaskórniki i przeciwdziała ich tworzeniu
* skutecznie nawilża oraz łagodzi podrażnienia
* pozostawia skórę zadbaną, gładką, o jednolitym kolorycie.

Nie wiem czy ktoś wklejał na opakowanie pierwszy lepszy opis byle jakiego kremu, ale ten krem ani nie matuje ani nie zmniejsza tłustości skóry, na pewno też nie redukuje zaskórników ani też nie redukuje ich ilości, nawilżenie jest tak słabe, że skóra staje się sucha jak wiór i wcale nie wygląda na zadbaną, raczej na zaniedbaną. Wisienką na torcie, taką mocno zgniłą, jest to, że próba nałożenia makijażu kończy się totalną katastrofą gdyż krem sprawia, iż pudry i podkłady nieestetycznie się rolują i w ogóle ciężko je nałożyć na twarz, bo po prostu zachowują się tak jakby twarz była posmarowana woskiem - wszystko spływa. Szczerze mówiąc żałuję, że w ogóle kupiłam ten krem, jak i pozostałą (prawie całą) resztę kosmetyków z tej serii gdyż są one niczym innym jak bublami. To tylko potwierdza moje wcześniejsze odczucia, że kosmetyki Ziaja nie są czymś wybitnym, bo po prostu nie działają. Myślę, że sprawdzą się u nastolatek, które chcą koniecznie już coś w siebie wsmarowywać, bo to taki krem a'la czapka niewidka - niby jest, a jakby go nie było.

Sorry Ziaja, ale kolejny raz zawiodłam się na kosmetykach Waszej marki.

Skład: Aqua (Water), C12-15 Alkyl Benzoate, Glycerin, Butyl Methoxydibenzoylmethane, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Isononyl Isononanoate, Cetyl Alcohol, Cyclopentasiloxane, Glyceryl Stearate, Peg-100 Stearate, Potassium Cetyl Phosphate, Panthenol, Dimethicone, Methylene Bis-Benzotriazolyl Tetramethylbutylphenol (Nano), Octocrylene, Butylene Glycol, Enantia Chlorantha (Bark) Extract, Oleanolic Acid, Laminaria Ochroleuca Extract, Caprylic/Capric Triglyceride, Zinc Gluconate, Sodium Hyaluronate, Propylene Glycol, Leptospermum Scoparium Leaf Extract, Sodium Polyacrylate, Ci 77891 (Titanium Dioxide), Mica, Tin Oxide, Xanthan Gum, DMDM Hydantoin, Methylparaben, Ethylparaben, Parfum, Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Citral, Eugenol, Sodium Hydroxide

6 komentarzy:

  1. mam go w zapasach, ale w sumie nie wiem czy chcę go próbować : p

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja go używam i mi się podoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałam go i nie był najgorszy. Ale musiałam pod niego używać serum nawilżającego :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Miałam z tej serii wszystko, oprócz tego kremu :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię produkty z tej serii: )

    OdpowiedzUsuń
  6. krem na noc bardzo dobrze się u mnie sprawdził więc na pewno przetestuję też ten ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger