'Zero, zero, zero' Roberto Saviano

Robert Saviano zaczyna swoją najnowszą książkę z tzw. grubej rury mówiąc, iż nie ma na świecie osoby, która nie znałaby choć jednej osoby raczącej się kokainą. "Zero, zero, zero" to potwierdzenie, że narkotykowy biznes mimo, iż zszedł do podziemia, nadal istnieje i ma się całkiem dobrze. 

"Zero, zero, zero" to nie książka, której głównym zadaniem ma być przestroga przed światem narkotyków. Robert Saviano nie podejmuje się roli moralizatora, choć sam nałogu narkotykowego nie pochwala. Jego książka jest wynikiem wnikliwego śledztwa i przedstawia historię narkobiznesu. 

Zetkniemy się tu z pojęciem narkokapitalizmu. Kartele, mafia, przestępcy, politycy i funkcjonariusze służb państwowych - skomplikowane powiązania między nimi, które sklejają miliony najcenniejszych arkuszy papieru. Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze, a narkobiznes to ogromne ilości pieniędzy. Pieniądze to władza, a władza to najbardziej pożądana rzecz w obecnym świecie. Tym samym koło się zamyka. Narkokapitalizm ma się dobrze. 

Saviano dokładnie opisuje żywot kokainy. Machina jej sprzedaży jest rozpędzona jak Lamborghini na niemieckiej autostradzie. Próby jej zatrzymania podejmowane są nieustannie przez odpowiednie służby, ale wystarczy kilka łapówek w odpowiednich miejscach, a walka staje się walką z wiatrakami. Mimo, iż od czasu do czasu trafi się złoty strzał i dopływ życia rzeki białego proszku zostanie wstrzymany to okazuje się, że jest to wyłowienie przysłowiowej kropli z morza. Ludzie działający w narkobiznesie zawsze znajdą lukę, którą mogą wykorzystać by biznes płynął jak należy. Dopóki będzie popyt będzie też i podaż i nic tego nie zmieni.

2 komentarze:

  1. Lubię książki o takiej tematyce, na pewno po nią sięgnę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger