Balsam do ciała Playboy Play It Sexy

Jakiś czas temu (choć chyba bardziej adekwatne byłoby stwierdzenie - dość dawno temu) Playboy wypuścił na rynek balsamy do ciała, które miały być uzupełnieniem ich linii kosmetycznej. Chyba wszyscy znają zapachy Playboy. Pisząc "znają" mam bardziej na myśli, że większość z nas przynajmniej raz widziała flakonik wody toaletowej Playboy podczas zakupów w drogerii. Ja osobiście nigdy ich nie kupowałam ani nawet nie wąchałam także zapachy balsamów, które były uzupełnieniem, dla dostępnych już wcześniej flakonów perfum, były dla mnie nowością. 

To wszystko zapewne jest spowodowane tym, iż nie jestem docelowym targetem tych kosmetyków. Raczej bliżej mi do 30-tki niż do lat nastoletnich, a wydaje mi się, że właśnie do tej grupy kierowane są owe produkty. Można to wywnioskować patrząc chociażby na opakowanie - jak dla mnie lekko tandetne i takie jakieś infantylne. Wielki różowy króliczek Playboya to raczej nie jest coś co prawie 30-letnia kobieta chce mieć w swojej łazience ;) Mamy tu różowego królika i różowe opakowanie i wiecie ono ma być takie sexy, że aż Wam szczęki opadną i wykopie Was z Waszych słodkich różowych piżamek ;) 

No po prostu NIE i już.


Playboy proponuje nam swoje balsamy w kilku wersjach. Ta, o której mówię to Play It Sexy. Za 250 ml trzeba zapłacić jakieś 15 zł. Ja na szczęście nie wydałam ani grosza. Jakbym wydała to musiałabym chyba mieć lekkie zaćmienie umysłu. Dostałam, a skoro dostałam to się wypowiem, a jakże.

Sensual Vanilla Scent - zmysłowe waniliowe pachnidło. Ekhm - znaczy się może i zapach gdzieś tam po drodze miał być waniliowy tylko, że co tu dużo mówić, raczej nie wyszło, bo aromat jest najbardziej chemiczny z możliwych. Mdli strasznie, a do tego jak na złość, utrzymuje się na skórze przez wiele godzin - męczy strasznie. Długo zastanawiałam się do czego mogę w ogóle ten zapach porównać, ale jakoś nic nie przyszło mi do głowy - może poza tym, że wyczuwam tam nuty Bobovitu - tego co wszyscy jedli na sucho, bo im się zalewać nie chciało (smaki dzieciństwa, ahh stara już jestem) ;) Także tego, waniliowe to bardziej będzie jak sobie napiszecie na kartce "WANILIA" i przykleicie na dowolny balsam. Dorysujecie króliczka i gotowe. Efekt ten sam, a bez wydawania pieniędzy.

Nie ma co się bać, bo produkt o dziwo ma i jakiś plus. Ot tak dla równowagi. Balsam ma lekką konsystencję dzięki czemu szybko się wchłania i nie pozostawia ani tłustej ani klejącej warstwy na skórze.

Skóra wydaje się gładka i miękka w dotyku oraz całkiem dobrze nawilżona. A dlaczego mówię "wydaje się", a bo ona wcale taka nie jest. To tylko złudzenie, które daje parafina, którą mamy już na drugim miejscu w składzie. Także dopóki go używacie to wszystko jest w porządku. Jak tylko przestaniecie to stan Waszej skóry w najlepszym wypadku wróci do punktu wyjścia. Choć przypuszczam, że może mieć miejsce coś takiego jak u mnie czyli po zaprzestaniu używania skóra była jeszcze bardziej przesuszona. Jednak czemu się tu dziwić jak to bomba parafinowa. Na moją skórę działa źle i tyle.

Cóż tu więcej można powiedzieć, produkt jest po prostu słaby. Choć może u nastolatek zdziała cuda - czego niestety ja nie jestem w stanie potwierdzić, bo data nastoletniej ważności już mi się skończyła ;)

6 komentarzy:

  1. ja raczej nie przepadam za balsamami, dla mnie za mało nawilżają :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Bobovit w dzieciństwie był fajny, ale nie chciałabym nim pachnieć przez cały dzień:)

    Pozdrawiam, naczytane.blog.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam ten sam balsam .... i mam dziwne uczucie, że ten zapach mnie swędzi jak się tym wysmaruje :D

    OdpowiedzUsuń
  4. nie znam tego balsamu. Z Playboya miałam jedynie kiedyś 'perfumę' :) z tego co pamiętam(a było to dawno) raczej słabo się utrzymywała

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam wersję Play it lovely i bardzo mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie ciekawiły mnie te zapachy ani balsamy. Perfumowany dezodorant dostałam od koleżanki, ale nic mi nie urwał, więc raczej nie będę skłaniać się ku zakupom tych produktów.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger