Balsam brązująco-ujędrniający Body Arabica Cafe Latte - Lirene

Po brązująco-ujędrniający balsam do ciała od Lirene sięgnęłam jeszcze przed nadejściem lata licząc na to, że delikatnie się zbrązowie i nie będę straszyć ludzi jako córka młynarza ;) Wiele osób polecało ten produkt więc postanowiłam, że także ja go wypróbuję. Niestety o tym, że wersja do jasnej karnacji nie spełnia swojego zadania i warto kupować tylko tą do ciemnej (mimo posiadania jasnej) dowiedziałam się już po fakcie.


Koszt 250 ml butli to ok. 15 zł i niestety, przykro mi to stwierdzić, nie były to dobrze wydane pieniądze. Powód jest bardzo prozaiczny - ten balsam nie spełnia swojego podstawowego zadania, czyli nie jest to balsam brązujący. Równie dobrze mogłabym go nie używać i efekt byłby ten sam - może "jasna karnacja" oznacza tu, że balsam pozostawi ją w niezmienionym stanie ;)


Jeśli chodzi o właściwości ujędrniające to generalnie w takie cuda nie wierzę - owszem może się taki balsam przydać, ale tylko i wyłącznie w połączeniu z regularnymi ćwiczeniami. Także jeśli regularnie trenujecie to ten balsam owszem sprawi, że skóra będzie lepiej wyglądać, bo ćwiczycie ;)

Na plus na pewno można zaliczyć jego piękny, kawowy zapach, który utrzymuje się na skórze jeszcze przez kilka godzin od aplikacji.

Po zastosowaniu skóra jest gładka i miękka w dotyku oraz dobrze nawilżona, ale niestety to najprawdopodobniej tylko efekt złudzenia, który daje parafina znajdująca się na drugim miejscu w składzie. Niestety jak tylko przestaniecie używać tego produktu Wasza skóra powróci do pierwotnego stanu, a nawet istnieje prawdopodobieństwo, że balsam ją wysuszy (u mnie właśnie tak było :/).


Szkoda, że balsam się totalnie nie sprawdził, bo po tym jak się naczytałam o nim samych dobrych opinii liczyłam, że nastąpi tu miłość od pierwszego wejrzenia. Niestety się nie udało i jakoś nie mam ochoty sprawdzać czy wersja do ciemnej karnacji jest tą właściwą, bo wolałabym po raz drugi nie wyrzucić pieniędzy w błoto.

10 komentarzy:

  1. Ja juz boje sie używać tych brazujacych produktów, bo albo nic nie robią, albo robią pomarańczę...

    OdpowiedzUsuń
  2. A jednak polecałbym Ci sprawdzenie tego do ciemniejszej karnacji, bo jest bardzo fajny.
    Ale jeszcze lepszy jest ten z Palmers :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też używałam tego do ciemnej karnacji i naprawdę spełniał swoje zadanie w 100%. Zapach co prawda już zaczął mnie męczyć i obecnie używam ziaji (też bardzo fajny)

      Usuń
  3. Moim zdanie są dobre. Zero smug, zero żółci i zero smrodu, a wypróbowałam naprawdę dużo i też kilka drogich.

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Tobą.Należę do bardzo bladych i każdy samoopalacz jest dla mnie zbyt mocny,spróbowałam tego balsamu,smarowałam się i smarowałam a efektu nie było

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja na własnej skórze przekonałam się już nie raz, że kosmetyki mogą dawać efekt ujędrnienia. Napinają ciało gdy na nim są. Po zmyciu efekt mija. Szkoda, że balsam się u Ciebie nie sprawdził.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jak z nawilżeniem po parafinie ;) To raczej złudzenie niż faktyczne działanie.

      Usuń
  6. Z Lirene używałam jakiegoś balsamu brązującego z dobre 3-4 lata wstecz... i do dziś pamiętam ten okropny zapach (tfu, smród!) jaki niestety pozostawiał:/
    U mnie sprawdziło się masło brązujące od Bielendy z ekstraktem bursztynu i orzecha - delikatnie mnie przyrumieniło bez zbędnych zacieków ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z masłem brązującym z Bielendy tez miałam styczność, tylko z tą wersją z połyskującymi drobinkami - była świetna :)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger