Foodbook (04.08-10.08)

Kolejny tydzień za nami i po raz kolejny przekonuję się, że robienie zdjęć tego co się zjada to świetny pomysł. Dzięki temu wiem, że ostatni tydzień nie należał do najlepszych (za mało, zbyt nieregularnie i tak jakoś byle jak) i dokładnie wiem dlaczego waga nie spadała jak powinna. Jednakże zrzuciłam już 3,5 kg co jest ogromnym sukcesem zważywszy na to, że do tej pory niedoczynność tarczycy sprawiała, że tylko tyłam. Jutro mija 4 tygodnie od kiedy zaczęłam fotografować swoje jedzenie - uważam, że to świetny sposób na kontrolowanie swojej "diety". Przy czym u mnie tego dietą nazwać nie można, bo moim problemem było/jest to, że jem zbyt mało i zbyt rzadko. Dzięki pstrykaniu fotek udaje mi się jeść dużo więcej i bardziej regularnie. Uwierzycie, że jeszcze niedawno potrafiłam zjeść jeden posiłek dziennie i byłam najedzona na cały dzień? Tak to niestety jest przy zerowym metabolizmie, który jest nieodłącznym kompanem niedoczynności tarczycy. Jednakże teraz czuję, że mój metabolizm powoli się rozkręca i jem jak szalona ;) Do pierwszego wyznaczonego celu pozostało mi zaledwie 1,4 kg. Mam nadzieję, że do końca sierpnia osiągnę ten pułap. Trzymajcie kciuki ;)

PONIEDZIAŁEK (04.08.2014)

Śniadanie - bajgiel z mozzarellą, szpinakiem baby, pomidorem i sosem bazyliowym + zielona herbata z cynamonem i hibiskusem.
II śniadanie - shake: sok mandarynkowy, jogurt grecki, borówki amerykańskie i banan.
Obiad - pstrąg łososiowy upieczony w folii, ryż i warzywa przygotowane na parze z ziołami.
Przekąska - obwarzanek w kształcie precla, fafernuchy i chipsy zbożowe Sunbites (papryka).
Kolacja - mała porcja frytek Fri'Style + pomidor ze szczypiorkiem.


WTOREK (05.08.2014)

Śniadanie - chlebem naan z czosnkiem i kolendrą + pomidor ze szczypiorkiem + zielona herbata z cynamonem i hibiskusem.
II śniadanie - mini placuszki z Biedronki z serkiem waniliowym i borówkami - były tak tragiczne w smaku, że zamiast 3, które widzicie na zdjęciu, zjadłam 1. Nie polecam.
Obiad - 2 kawałki pizzy Ristorante Pizza Pollo - pyszna (ze szpinakiem i kurczakiem). Pół pizzy to 380 kcal, więc od czasu do czasu można zjeść i pizzę :)
Przekąska - sok jabłkowy + porcja chipsów zbożowych Sunbites (papryka).
Kolacja - mizeria ze szczypiorkiem + bułka fitness z Lidla.

 

ŚRODA (06.08.2014)

Śniadanie - bułka fitness z Lidla z kozim serem, szpinakiem baby, pomidorem, szczypiorkiem i sosem bazyliowym.
II śniadanie - shake: sok mandarynkowy, jogurt naturalny, banan, borówki.
Obiad - burger wegetariański (ale całej bułki nie zjadłam, skupiłam się na środku ;) ) z frytkami.


CZWARTEK (07.08.2014)

Śniadanie - shake" sok mandarynkowy, jogurt naturalny, borówki, banan.
Przekąska - mini poppadoms.
Lunch - placki z jabłkami. 
Obiad - sałatka z kurczakiem w sezamie (mix sałat, kurczak upieczony w sezamie, feta, pomidorki cherry, świeży ogórek i sos miodowo-musztardowy) z bułką musli z Lidla + sok mandarynkowy
Przekąska nr 2 - porcja chipsów zbożowych + zielona herbata z cynamonem i hibiskusem.

 

PIĄTEK (08.08.2014)

Śniadanie - shake: sok mandarynkowy, jogurt grecki, banan, borówki.
Przekąska - mini poppadoms.
Obiad - dorsz z frytkami i surówką.
Deser - Red Berry Yogurt Frappucino.
Przekąska nr 2 - mini paczuszka żelków Haribo.


SOBOTA (09.08.2014)

Śniadanie - panini z grillowanymi warzywami + shake: truskawki, jeżyny, mleko kokosowe i jogurt naturalny.
Obiad - byliśmy na grillu i tam zjadłam" jedną kiełbasę śląską i 2 frankfurterki, małą bułeczkę domowego wypieku, mały kawałek chleba czosnkowego i dużo sałatki (sałata, pomidor, papryka, ogórek).
Przekąska - ślimaczki z ciasta francuskiego z żółtym serem - zjadłam ich 8, ale wiecie jak to jest jedziesz na grilla na prawie cały dzień i coś zjeść trzeba. Oczywiście nie pochłonęłam 8 na raz, ale między 13 a 19.


NIEDZIELA (10.08.2014)

Śniadanie - fafernuchy + zielona herbata z cynamonem i hibiskusem.
Przekąska - mini poppadoms.
Obiad - de volaille (zjadłam tylko pół) z frytkami i zestawem surówek (zjadłam buraczki i odrobinę sałatki z ogórów kiszonych, tej z pora nie zjadłam, bo była zalana przez śmietanę tak, że nawet nie do końca było wiadomo, że to pod spodem to por).

17 komentarzy:

  1. Te Twoje bajgle :D Zawsze tak ładnie wszystko wygląda :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W zeszłym tygodniu nie było bajgli, bo nie mieli ich w E.Leclerc - wszystkie się wyprzedały :/ W tym tygodniu też raczej nie będzie, bo byliśmy w piątek ponownie w E.Leclerc i znowu ich nie było :(

      Usuń
  2. a ja uwielbiam te placuszki z biedronki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te duże są pyszne, ale te małe były paskudne :/

      Usuń
  3. Mmmm mniam! Ja niestety muszę się zmusić do redukcji :<

    OdpowiedzUsuń
  4. O boszzzz ile smakołyków w jednym miejscu :) Jestem głodna... przez Ciebie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Idę zrobić sobie śniadanie ;D!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W jakim sensie nie ma co oglądać? Chodzi Ci o to, że nie ma postów zakupowych, w których jest milion zdjęć?

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    3. Tylko, że jedyna zmiana jest taka, że nie pokazuję na blogu postów zakupowych. Za to jest więcej różnorodnych tematów. Także chyba bardzo rzadko zaglądasz na bloga, bo z Twojego komentarza wynika jakby tu z bloga lifestyle'owego wyrósł nagle blog kulinarny. Poza tym to chyba logiczne, że jeśli dany temat kogoś nie interesuje to po prostu go omija. Jest wiele innych zagadnień poruszanych na blogu, więc każdy znajdzie coś dla siebie. W końcu nie samymi zakupami człowiek żyje.

      Usuń
  7. Bardzo fajny jadłospis - same pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  8. same pyszności, aż ślinka cieknie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kurcze, aż się głodna zrobiłam... Pyszności!

    OdpowiedzUsuń
  10. mini poppadoms gdzie mozna nabyc

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja je kupiłam podczas tygodnia tematycznego w Lidlu ;)

      Usuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger