'Sieroce pociągi' Christina Baker Kline

"Takie dzieciństwo, gdy ma się świadomość, że nikt cię nie kocha, że nikt cię nie szuka, a ty sam nieustannie masz wrażenie jakbyś wnętrze sklepu oglądał przez szybkę, jest pożałowania godne." ("Sieroce pociągi" Christina Baker Kline - s.150)

Jeśli "Złodziejkę książek" uznaliście za literackie arcydzieło to jestem więcej niż pewna, że nie czytaliście jeszcze "Sierocych pociągów". Ta książka daje dużo do myślenia i jest tak przejmująca, że nie sposób przejść obok niej obojętnie. Po prostu nie sposób jej nie przeczytać.

Co sprawia, że "Sieroce pociągi" łapią za serce jak żadna inna książka? Otóż tytułowe sieroce pociągi nie są w żadnym wypadku wymysłem autorki. To niestety prawda, która ruszy nawet największego twardziela z kamiennym sercem. Ta historia wywołuje emocje jakich nie dostarczy Wam żadna inna lektura.

W 1850 roku w Nowym Jorku było ponad 30.000 bezdomnych dzieci. Charles Loring Brace, który był założycielem The Children's Aid Society (Towarzystwo Pomocy Dzieciom) wierzył, że jest dla nich szansa. Uważał, że można je wyrwać z ulicznego życia oraz biedy i umieścić w rodzinach zastępczych. Zaproponował by oddać dzieci pod opiekę ludzi, którzy mieszkali na obszarach wiejskich, z dala od niebezpiecznych ulic Nowego Jorku. 

Zamysł może i słuszny, bo w zamian za wzięcie takiego dziecka pod swoje skrzydła miało ono otrzymać wikt i opierunek łącznie z odpowiednim wykształceniem. Niestety bardzo często zdarzało się, że dzieci były bite, żyły w spartańskich warunkach, a szkoła była dla nich jedynie odległym tematem.

Cała akcja trwała między 1853 a 1900 rokiem (za http://www.childrensaidsociety.org/about/history/orphan-trains) (książka podaje, że było to w latach 1854-1929). W ten sposób przesiedlono ponad 120.000 dzieci. 

Jestem więcej niż pewna, że większość z Was nie zdawała sobie nawet sprawy, że taki proceder istniał, bo nie był on i nie jest nigdzie szeroko komentowany. Jednakże mając świadomość sytuacji historia opisana w "Sierocych pociągach" staje się bardziej realna, a przez to bardziej przejmująca. Łapie za serce od samego początku nawet jeśli nie jesteście świadome tego, że kilkadziesiąt lat temu takie były właśnie zaczątki systemu adopcyjnego. Oczywiście duża część dzieci, która brała udział w tej społecznej akcji trafiła do rodzin, które stały się dla nich bliskie na tyle by odmienić całkowicie ich życie. Jednakże każda historia ma swoje ciemne strony i te właśnie ujawnia nam Christina Baker Kline.


"Sieroce pociągi" to dwuwymiarowa opowieść. Przeszłość miesza się tu z teraźniejszością. Mamy tu Vivian Daly leciwą kobiecinę i nastolatkę Molly Ayer.
Molly pewnego dnia zostaje przyłapana na kradzieży książki z biblioteki. W wyniku czego staje przed ciężkim wyborem - albo pójdzie do poprawczaka albo odpracuje swój czyn w postaci 50 godzin prac społecznych. Dzięki swojemu chłopakowi trafia pod dach Vivian Daly - 91 letniej staruszki, której ma pomóc w uporządkowaniu strychu. Tak właśnie rozpoczyna się przygoda Molly, która na zawsze odmieni jej życie.


Autorka prowadzi nas przez obie historie na raz. Teraźniejsze wydarzenia mają miejsce w roku 2011, a w miarę jak zagłębiamy się w bieżące wydarzenia w odpowiednich momentach przenosimy się do przeszłości gdzie dowiadujemy się wielu szczegółów z życia Vivian.
Okazuje się, że główne bohaterki mają ze sobą wiele wspólnego mimo, iż żyły w zupełnie innych czasach i trapiły je zgoła inne problemy. Molly - zbuntowana nastolatka, która nie do końca może się dogadać ze swoimi przybranymi rodzicami i Vivian, która wiele przeszła w swoim życiu - tułała się od jednego domu do drugiego, była wykorzystywana do ciężkiej pracy, żyła w spartańskich warunkach i kiedy straciła już wszelką nadzieję jej los odmienił się na lepsze. Obie porzucone, obie z nadzieją na lepsze jutro.


"Sieroce pociągi" to chwytająca za serce opowieść o poszukiwaniu lepszego życia - miłości, bliskości i przyjaźni. To przejmująca historia, która swoim realizmem wywołuje w czytelniku nieznane dotąd emocje. Tak naprawdę ciężko zrecenzować tę książkę, po prostu bardzo trudno ubrać w słowa to co chciałoby się o niej powiedzieć. "Sieroce pociągi" trzeba po prostu przeczytać. Wówczas zrozumiecie dokładnie to uczucie niemożności zamienienia myśli w słowa. Człowiek chce tyle powiedzieć o tej historii, a jednocześnie nie wie od jakiego punktu zacząć by nic nie pominąć.

Autorka w idealny sposób przedstawiła to co dzieje się w głowach porzuconych dzieci. Pokazała, że problem dzieci osieroconych to nie jest tylko odległa historia. Mimo, iż minęło wiele lat ten temat nadal jest aktualny i w dalszym ciągu los tych dzieciaków jest tak samo przejmujący. Wbrew pozorom światowy postęp nie wyeliminował do końca historii ze złym zakończeniem. W porzuconych dzieciach poczucie wyobcowania i zwykła chęć posiadania kochającej rodziny jest nadal silna, ale niestety nie wszystkim dane jest zaznać tej pełnej wersji życia.

"Sieroce pociągi" to książka prawdziwa i poruszająca. Dająca nadzieję, że każda, nawet najgorsza historia ma szansę na szczęśliwe zakończenie.

3 komentarze:

  1. Zapisuje książkę na liście książek które MUSZĘ przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba usunelo mi komentarz, a tak się rozpisalam... No tak, o sierotach naprawdę można pisać i mówić, i zastanawiac się, co by zrobić, aby poprawic ich los... Chociaż nawet, jak dostaną normalny dom, to nigdy nie jest to to samo, co w domu rodiznnym. Ksiażka na pewno bardzo przejmująca.

    OdpowiedzUsuń
  3. mam ją :D ale zanim na nią kolejka przyjdzie to wieki miną.. z moim tempem nadrabiania książek ;)
    z listopadowych zakupów jeszcze nie przeczytalam knig ... ;)) masakra ze mną ;))

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger