'Siedem dni' Deon Meyer

Jeśli śledzicie mojego bloga od dłuższego czasu, a przy tym interesuje Was temat książek to zapewne wiecie, że gatunkiem literackim, który lubię najbardziej jest kryminał. Dobrym kryminałem nigdy nie pogardzę, a jeśli jest połączeniem kryminału i thrillera z dodatkiem wątku psychologicznego to możecie być pewne, że taka książka się przede mną nie uchowa.

Tym razem w moje ręce wpadł kryminał Deon'a Meyer'a "Siedem dni". Co ciekawe Meyer dla pisania porzucił ciepłą posadkę konsultanta do spraw strategii marketingowej w BMW Motorrad. Obecnie jest uznanym pisarzem, którego książki zostały, do tej pory, przetłumaczone na 25 języków.


"Siedem dni" to trzymający w napięciu kryminał z wątkami psychologicznymi. Głównym bohaterem jest alkoholik, który poza prowadzeniem śledztwa próbuje jednocześnie uporać się z problemami dnia codziennego. Zostaje rzucony na głęboką wodę akurat wtedy kiedy w życiu osobistym przechodzi ciężki okres. Przydzielono mu sprawę morderstwa pewnej prawniczki (Hanneke Sloet), w której to sprawie nie znaleziono żadnych dowodów, które mogłyby naprowadzić policję na trop sprawcy. Sprawa zostaje otwarta ponownie za sprawą człowieka, który szantażuje policję grożąc, że jeśli nie ujawnią mordercy Hanneke Sloet to będzie każdego dnia strzelał do jednego policjanta.

Mamy tu klasyczny kryminał - jest zabójstwo, jest śledztwo.
Mamy tu również thriller - czy detektywom uda się wytypować sprawcę zanim szaleniec uderzy ponownie i wyceluje broń w kolejnego policjanta?
Mamy tu również wątek psychologiczny - policjant, który przez pociąg do alkoholu stracił rodzinę, został przeniesiony do innego oddziału policji, a jego potencjalna kochanka również należy do AA, a nie trzyma się przy tym tak dobrze jak on. Jego życie rozpada się na kawałki, a jednocześnie musi podołać śledztwu, przy którym jest cały czas na świeczniku, bo opinia publiczna żąda wyjaśnień.


Meyer świetnie prowadzi akcję, która jest wartka i dynamiczna - do samego końca nie jesteśmy w stanie odgadnąć kto może być sprawcą. Dodatkowo poznajemy rozterki głównego bohatera. Wątek psychologiczny jest zresztą bardziej rozbudowany i obejmuje również poboczne postaci. Ponadto w miarę jak zagłębiamy się w fabułę ukazuje się naszym oczom pierwiastek polityczny, a wraz z nim układy, układziki i różnego rodzaju konotacje ludzi prawa z tymi, którzy nie do końca je przestrzegają. Dzięki temu pochłaniamy książkę w zastraszającym tempie, bo nie tylko chcemy poznać zakończenie śledztwa, ale i osobiste losy głównych bohaterów.

Autor stworzył idealne połączenie kryminału, thrillera, a do tego okrasił to wszystko potężną dawką wątków psychologicznych i zdecydowanie można go uznać za jednego z lepszych autorów kryminałów. Jeśli tak jak ja lubicie ten gatunek literacki to koniecznie musicie sięgnąć po "Siedem dni", bo to kryminał na najwyższym poziomie.


4 komentarze:

  1. Zaciekawiłaś mnie tą książką :) Lubię takie.

    OdpowiedzUsuń
  2. ciekawa książka
    także uwielbiam kryminały

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja rownież zaczytuję się w kryminałach, szczególnie skandynawskich. Wczoraj w nocy skończyłam czytać "Ona nie wróci" Hansa Koppela, która przy okazji bardzo polecam :-)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger