Jillian Michels radzi - rób zdjęcia przez tydzień.

No właśnie. Jillian Michaels radzi by przez tydzień robić zdjęcia tego co jemy. Dzięki czemu będziemy widzieć jak na dłoni nasze błędy żywieniowe i będziemy mogły je wyeliminować. 
Te z Was, które śledzą mnie na Instagramie dobrze wiedzą, że i ja postanowiłam się zastosować do rady Jillian. Poniżej możecie zaznajomić się z moim jadłospisem od środy 16.07 do czwartku 24.07 - co prawda to trochę dłużej niż tydzień, ale mam dzięki temu moje posiłki w dłuższej perspektywie. Należy zaznaczyć, że robiłam zdjęcia absolutnie wszystkiego co jadłam - niczego nie pominęłam, bo w końcu nie o to chodzi by oszukiwać (stąd macie tu nawet pizzę i frytki).
Generalnie moim problemem nie było i nie jest to, że piję kolorowe napoje gazowane ani to, że jem fast-foody, bo je całkowicie wyeliminowałam z mojego jadłospisu już dawno temu. Słodyczy jem bardzo mało i sporadycznie. Jedyne co podjadałam to chipsy, ale i je przestałam jeść całkowicie 2 tygodnie temu. Moim problemem jest raczej to, że jem bardzo, bardzo mało i nieregularnie. Głównie przez to, że mój metabolizm jest zerowy przez niedoczynność tarczycy i właśnie przez nią przybyło mi trochę nadprogramowych kilogramów i także przez nią (i przez podwyższony kortyzol) zrzucenie tychże kilogramów urasta do rangi zadania nie do wykonania...ale nie narzekam i nieustannie walczę.
Dzięki temu, że robiłam zdjęcia tego co jadłam i wstawiałam na Instagram nie tylko jadłam więcej, ale i bardziej regularnie (zawsze mogłam podejrzeć to co już do tej pory zjadłam i dostosować do tego resztę posiłków), poza tym ochota na zjedzenie czegoś niezbyt zdrowego nie była aż tak wielka jak to się zdarza wówczas gdy człowiek sobie wszystkiego odmawia (w końcu głupio by było wstawiać zdjęcie zjedzonej paczki chipsów czy kilograma frytek). Wyznaję zasadę, że lepiej zjeść kawałek pizzy jak ma się na nią ochotę niż cały czas sobie jej odmawiać, bo to prędzej czy później i tak skończy się tym, że na owa pizzę się rzucimy i wierzcie mi, nie zjecie wówczas jednego kawałka ;)
Jeśli chodzi o zrzucanie kilogramów to waga magicznie drgnęła w dół pierwszy raz od pół roku :) Zważyłam się w środę 16.07, a następnie dokładnie tydzień później w środę 23.07. Waga pokazała 1,1 kg w dół. (tzn. jedna z wag, bo okazuje się, że druga wskazuję wagę niższą). Tym samym postanowiłam, że nadal będę wstawiać zdjęcia dokumentujące moją walkę z kilogramami na Instagram. Powód tego jest bardzo prosty - dokonałam mini eksperymentu i na weekend dałam sobie spokój ze zdjęciami - skutki tego były takie, że jadłam mniej i bardzo nieregularnie. 

ŚRODA (16.07.2014)

Śniadanie - bajgiel z serem kozim, szpinakiem baby, pomidorkami cherry, szczypiorkiem i sosem bazyliowym. Do tego zielona herbata z hibiskusem i cynamonem.
II śniadanie/lunch - jogurt grecki, garść borówek amerykańskich, odrobina miodu, łyżeczka otrębów pszennych, 2 łyżeczki płatków żytnich i łyżeczka siemienia lnianego.
Obiad - 2 kawałki pizzy arrabbiata z mozzarellą, salami, papryką i czerwoną cebulą.
Kolacja - flatbread, kozi ser, szpinak baby, pomidor i sos bazyliowy.
Przekąska - herbata z cytryną + słonecznik w gorzkiej czekoladzie.

 

CZWARTEK (17.07.2014)

Śniadanie - jajko sadzone, kawałek ciabatty, a do tego pomidor ze szczypiorkiem z sosem musztardowo-miodowym. Do tego herbata ziołowa.
II śniadanie/lunch - jogurt grecki z borówkami i brzoskwinią ufo, otręby pszenne, płatki żytnie z dodatkiem siemienia lnianego.
Obiad - fasolka z bułką tartą.
Kolacja - pełnoziarnista bagietka, ser kozi, szpinak baby, pomidor, szczypiorek, cebula, zioła do sałatek i sos bazyliowy.
Przekąska - popcorn.

 

PIĄTEK (18.07.2014)

Śniadanie - bajgiel z kozim serem, szpinakiem baby, szynką, pomidorem, cebulą i sosem bazyliowym + brzoskwinia ufo i herbata ziołowa.
II śniadanie/lunch - jogurt grecki, borówki, maliny, otręby pszenne, płatki żytnie z dodatkiem siemienia lnianego.
Obiad - gotowany ziemniak + biały ser z rzodkiewką i szczypiorkiem.
Przekąska - prażynki krewetkowe i nektar gruszkowy.
Kolacja - chlebek naan z czosnkiem i kolendrą + pomidory z cebulą i ziołami.

 

SOBOTA (19.07.2014)

Śniadanie - jajko sadzone, pół bułki, pomidor z cebulą + herbata ziołowa.
Obiad - pierś z kurczaka, frytki + pomidor z cebulą.
Przekąska - fafernuch, kawałek chimney cake + herbata ziołowa.
Kolacja - bajgiel z kozim serem, szynką, pomidorem, cebulą i sosem bazyliowym.


NIEDZIELA (20.07.2014)

Śniadanie - bajgiel z kozim serem, ogórkiem i cebulą + herbata miętowa.
II śniadanie/lunch - zakręcona frytka (z minimalną ilością soli i dodatkowo odsączona z tłuszczu).
Obiad - pieczone ziemniaki z cebulą i kiełbasą.
Kolacja - mini pancakes z serkiem waniliowym, borówkami i malinami.
Przekąska - popcorn.

 

PONIEDZIAŁEK (21.07.2014)

Śniadanie - mini pancakes z serkiem waniliowym, brzoskwinią ufo i borówkami + herbata ziołowa.
II śniadanie/lunch - jogurt grecki, brzoskwinia ufo, borówki, otręby owsiane + błonnikowe pałeczki.
Obiad - ryż z jajkiem, parówką z szynki, groszkiem konserwowym i szczypiorkiem.
Przekąska - banan, oscypek i migdały.
Kolacja - grzanki w jajku z pomidorem, kiełkami i sosem chilli.


WTOREK (22.07.2014)

Śniadanie - to samo co na obiad dzień wcześniej ;) czyli ryż z jajkiem, parówką z szynki, groszkiem konserwowym i szczypiorkiem + herbata ziołowa.
Obiad - fasolka z bułką tartą.
Przekąska - jogurt grecki, borówki, porzeczki, otręby pszenne i owsiane, płatki żytnie.
Kolacja - grzanki w jajku z sosem chilli + pomidor.



ŚRODA (23.07.2014)

Śniadanie - bajgiel z mozzarellą, szpinakiem baby, pomidorem i sosem bazyliowym + herbata ziołowa.
Przekąska - banan i migdały.
Przekąska nr II - shake (banan, czerwona porzeczka, mleko i łyżeczka otrębów owsianych.
Obiado-kolacja - pieczone ćwiartki ziemniaków + mizeria.


CZWARTEK (24.07.2014)

Śniadanie - wiejska bagietka, kozi ser, szpinak baby, salami pepperoni, pomidor i sos bazyliowy + ziołowa herbata.
II śniadanie/lunch - banan, śliwko-morela, migdały + suszone mango i kokos.
Obiad - de volaille, frytki + zestaw surówek (marchewka, buraki i kiszone ogórki).
Kolacja - chlebek naan z czosnkiem i kolendrą + pomidor z cebulą.

20 komentarzy:

  1. Fajny pomysł, ja lubię Jillian wiec może sprobuje ten pomysł zrealizować u siebie. Co do zrzucenia kg przy chorej tarczycy to u mnie spadła po rzuceniu glutenu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przynajmniej przez tydzień robić takie zdjęcia - naprawdę się to przydaje przy problemach ze zrzuceniem wagi. Co do chudnięcia przy niedoczynności tarczycy to ja już próbowałam naprawdę wszystkiego, nawet lekarz mi przepisał tabletki, które stosuje się przy cukrzycy II stopnia, mimo, że ja nie mam na szczęście cukrzycy, ale one podobno stosowane są również przy problemach z chudnięciem przy jednoczesnym stosowaniu diety i ćwiczeń. To też niewiele dało, zapewne ma to związek z tym, że mam oprócz niedoczynności tarczycy, podwyższony kortyzol. Jednak nie będę narzekać i walczę dalej. Mam nadzieję, że tym razem się uda :)

      Usuń
  2. Czytam oglądam cały czas na Insta :D Wstawiam codziennie swoje sniadania - moje się że followersi mogliby nie wytrzymać do wieczora :D Pomysł świetny w swej prostocie a Jilian uwielbiam więc trzymam kciuki! :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem też staram się do Ciebie zaglądać :) No i fakt, czasem ktoś ucieknie jak są zdjęcia jedzenia, ale przecież na siłę nie będziemy nikogo trzymać ;) Też uwielbiam Jillian - jak dla mnie to treningowe guru. Chodakowska to się może schować ;)

      Usuń
  3. Podoba mi się ten pomysł :) ja mam duży problem z kontrolowaniem tego co jem, byłam nawet u dietetyka i początkowo przestrzegałam wszystkiego, teraz jednak jak już raz się złamałam jest masakra i codziennie podjadam. Zacznę też robić takie zdjęcia, może będę bardziej zdyscyplinowana gdy będę musiała na blogu pokazać co jem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego nie można sobie wszystkiego odmawiać, bo wtedy nie ma rady na pewno w końcu będzie się podjadać. To fakt, jak ma się świadomość tego, że zdjęcie trzeba pokazać kilku setkom ludzi to od razu przechodzi ochota na śmieciowe jedzenie, bo człowiekowi wstyd wstawić np. wielką pakę chipsów, popchniętą hamburgerem i zapitym colą :P

      Usuń
  4. nektar gruszkowy z biedronki jest przepyszny! bardzo ładnie to wszystko wygląda. dobry pomysl z tymi zdjeciami, bo od razu chce się, aby było więcej warzyw i jedzenie było bardziej kolorowe żeby ładniej wyglądało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mąż się śmieje, że ciężkie jest życie blogerki - nie może spokojnie rzucić się na jedzenie, bo musi najpierw zrobić zdjęcie, znaleźć dobre światło i ustawić odpowiedni kadr, a do tego jeszcze opis wrzucić :P

      Usuń
  5. O mamo! Jak dawno nie jadłam bajgli i frytek :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od bardzo dawna poszukiwałam bajgli, ale niestety w Trójmieście nie ma ich nigdzie - ewentualnie w sobotę na Targu Śniadaniowym takie maleńkie za 3 zł za sztukę. Dopiero niedawno znalazłam je w E.Leclerc jak przypadkiem byliśmy niedaleko, ale generalnie zupełnie mi nie po drodze do tego sklepu, dlatego też raz w tygodniu jedziemy i robimy zapas. Mam tylko nadzieję, że nie wycofają ich ze sprzedaży, bo to jedyne miejsce gdzie można je kupić :/ A za mną z kolei chodzą frytki domowe - takie z prawdziwych ziemniaków, a nie z mączki ziemniaczanej i na dobrym tłuszczu, a nie utopione w tłuszczach utwardzanych. Tylko w takim upale wcale nie mam ochoty na gotowanie ;)

      Usuń
  6. To super pomysł. Jak zrobię zdjęcia swoich posiłków z tygodnia i zobaczę ile "śmieci" zjadam, to się załamię... i może wreszcie wezmę się za siebie. Swoją drogą, uwielbiam Jillian jako trenerkę, jej yoga meltdown długo mi towarzyszył:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dobry pomysł żeby zobaczyć jakie błędy żywieniowe się popełnia, bo np. zapisywanie tego co się zjadło w zeszycie nie pokaże Ci jaką porcję zjadłaś, a na zdjęciu masz wszystko jak na dłoni. Choć w moim przypadku problemem jest nie objadanie się, ale jedzenie zbyt małych porcji i zbyt rzadko. Jeśli chodzi o Jillian to jest to moja ulubiona trenerka - mam jej wszystkie programy treningowe i książki jakie wydała :)

      Usuń
  7. Wiem co to znaczy zrzucać wagę przy niedoczynności tarczycy. Mi od początku roku spadło tylko 6 kg - a taki wynik co niektóre osoby potrafią osiągnąć w miesiąc. Czasami mnie to demotywuje, ale walczę. Było 82 kg a jest 76. Pomyśleć, że w zeszłym roku ważyłam 67, a tutaj nagle przywaliłam masą do 82 nie zmieniając praktycznie swoich nawyków żywieniowych :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, to jest strasznie dołujące. Normalnie człowiek spokojnie, w zdrowym tempie może zrzucić 4 kg na miesiąc, a mi jak się uda 1 kg zrzucić w tym samym czasie to jest cud nad cudy :/ 6 kg to i tak świetny wynik przy niedoczynności. U mnie ten 1 kg to pierwszy spadek od przynajmniej pół roku, więc uważam to i tak za ogromny sukces, mam tylko nadzieję, że tym razem tendencja spadkowa się utrzyma. A co do tycia, to znam ten ból, bo ja nigdy się nie objadałam i zawsze ćwiczyłam, a przytyłam 30 kg także wiem jak to jest :/ Na szczęście jestem wysoka to kilogramy nie są tak widoczne ;) Trzymam kciuki za Twoją walkę z nadprogramowymi kilogramami :)

      Usuń
  8. ja sobie zapisuje co jem, ale i tak jem mało i nieregularnie przez te upały :/ mam nadzieje, że w końcu uda Ci się zrzucić te kilogramy i wszystko się unormuje.. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jilliam mówi właśnie o zapisywaniu albo o fotografowaniu i to chyba nawet jest wygodniejsze - wcześniej też zapisywałam, ale często o tym zapominałam, a tak pstrykam fotkę i wszystko mam udokumentowane :) Co do upałów, to fakt, mi też nie za bardzo chce się jeść w taką pogodę, ale wiem, że inaczej zamiast chudnąć będę tyła, więc staram się pilnować by zjeść te 4 razy dziennie chociaż coś małego. Mam nadzieję, że tym razem walka z kilogramami będzie owocna ;)

      Usuń
  9. Świetny pomysł , bardzo estetycznie to wszystko wyglada i całkiem sporo warzyw.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to mogłabym jeść same warzywa ;) Tu i tak jest ich jakoś mało - muszę się poprawić w tym tygodniu ;)

      Usuń
  10. Brak mi słów. Świetny blog. Cudny design.
    Podoba mi się ta prostota i wyczucie smaku w wyglądzie.
    Piękne zdjęcia. Wspaniale piszesz.
    ---------------------------------------------------
    Zapraszam do mnie. Blog o modzie i lifestyl'u.

    http://gabriel-data.blogspot.com/

    Obserwacja za obserwację?
    Zaobserwuj, zobaczę zrobię to samo!
    Tylko przypomnij w komentarzu.
    www.gabriel-data.blogspot.com - KLIK
    Fashion Projects

    OdpowiedzUsuń
  11. Twoje posiłki wyglądają tak pysznie, że zrobiłam się bardzo głodna zaraz po śniadaniu

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger