Nawilżająco-regenerujący balsam do włosów 'Z Apteczki Babuni' - Joanna

Nawilżająco-regenerujący balsam do włosów firmy Joanna to jeden z tych produktów, który kupiłam pod wpływem wielu pozytywnych opinii na blogach. Jednocześnie jest to jeden z tych produktów, co do których żałowałam, że dałam się namówić na zakup. 

Naczytałam się o tym jak to włosy będą super nawilżone, a ich kondycja znacznie się poprawi. Do tego będą miękkie, gładkie i błyszczące. Po prostu cud, miód i orzeszki. Nic tylko kupować. Zważywszy na to, że cena kosmetyku to ok. 6 zł aż żal było nie wrzucić go do koszyka. Tak więc, dałam się skusić...niestety.


Mamy tu zwykłą plastikową butelkę o pojemności 300 g. Przyjemny miodowo-mleczny zapach. I to tyle jeśli chodzi o pozytywy.

Po pierwsze balsam jest bardzo rzadki, przez co bardzo ciężko się go aplikuje na włosy - zwyczajnie przecieka przez palce.
Niestety nie spełnia również żadnej z obietnic producenta.


Poniżej kilka informacji o produkcie oraz jego skład:



Mamy tu obietnicę nawilżenia, zdrowego wyglądu naszych pukli, ładnego połysku oraz łatwego układania i rozczesywania. Z opisu brzmi to jak fantastyczny produkt, jednakże przykro mi poinformować o tym, że fantastyczny to on może i jest, ale właśnie tylko słownie. W trakcie używania możemy się przekonać, że opis nie ma za wiele wspólnego z rzeczywistością. Przede wszystkim balsam potwornie obciąża włosy. Po dokładnym wypłukaniu specyfiku z włosów, po ich wysuszeniu okazało się, że wyglądają gorzej niż przed myciem. Były jakby wysmarowane smalcem - tłuste, smętnie zwisające strąki. Nie było tu mowy o nawilżeniu ani pięknym, zdrowym połysku. Niestety pukle nie były także mile w dotyku. Ułożyć ich też się nie dało. Jedyne co można było zrobić to umyć je ponownie. Strasznie mnie to zdziwiło, bo produkt miał naprawdę dużo pozytywnych opinii.

W związku z tym, że nie lubię wyrzucać pieniędzy w błoto, postanowiłam wykorzystać balsam Joanny do golenia nóg. Zazwyczaj wszelkiego rodzaju odżywki spisują się w tej kwestii świetnie, ale z przykrością muszę stwierdzić, że balsam Joanny nie nadaje się nawet do tego. Przez swoją rzadką konsystencję nie dość, że przeciekał przez palce to nawet jeśli udało się cokolwiek nanieść na nogę to natychmiast wszystko z niej spływało skutkując tym, że cały produkt lądował w odpływie prysznica. Tym samym nie pozostało mi nic innego jak produkt wyrzucić do kosza. Jak widać nie wszystko złoto co się świeci.

12 komentarzy:

  1. Fakt konsystencja tego balsamu jest zdecydowanie za rzadka jednak muszę powiedzieć, że u mnie sprawdzał się on po prostu świetnie.Byłam bardzo zadowolona z kondycji moich włosów, kiedy używałam tego balsamu. Jak wiadomo nie wszystko u wszystkich sprawuje się zawsze tak samo, tutaj mamy tego świetny przykład - uwielbiam ten produkt :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Miałam serum z tej serii i sie nie sprawdziło :(

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też dałam się namówić na kupno tego balsamu i męczyłam się z nim dość długo. Po użyciu moje włosy były bardzo suche i matowe.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie używam teraz żadnych odżywek czy właśnie takich balsamów :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Czytałam o nim wiele dobrych opinii, ale nigdy mnie jakoś specjalnie nie kusił. Teraz widzę, że to był dobry wybór, bo tylko bym się wkurzyła na zmarnowane pieniądze. ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. ja mam z tej serii szampon, zobaczymy czy też taki bubel jak ten balsam : )

    OdpowiedzUsuń
  7. Aż jestem w szoku! Balsamów co prawda nie próbowałam, ale chwalę sobie ich szampon. Trochę wysuszał włosy, ale odrobina odżywki i były idealne. Przede wszystkim uwielbiam go za to, że nie obciążał moich włosów a to rzadkość.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja miałam kiedyś ten jajeczny. I byłam zadowolona.

    OdpowiedzUsuń
  9. Miałam go i nie zauważyłam żadnych plusów...

    OdpowiedzUsuń
  10. Balsamu nie miałam, ale używałam z tej serii takiego produktu w słoiczku, to chyba nazwano maską - byłam z niej zadowolona. :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja miałam ten balsam, i mimo moich bardzo cienkich włosów, sprawdzał się idealnie :). Końcówki były ładnie scalone i nawilżone. Starczył mi na bardzo długo, bo jest go dużo, a użyć wystarczy niewiele. Do tego ten zapach.. Cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Mam, kupiłam niestety w przypływie jakiejś niepoczytalności chyba.
    Wrażenia mam identyczne jak Twoje. Mnie zostawia tłustą plamę na samym czubku głowy. Urocze :|
    Jeszcze stoi na półce.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger