Polinezyjski peeling z piaskiem z Bora Bora i kokosem - CosmoSPA

Nie wyobrażam sobie pielęgnacji ciała i twarzy bez peelingów. Na rynku mamy mnóstwo różnego rodzaju scrubów do wyboru. Jednakże takowego w wersji sproszkowanej miałam okazję używać po raz pierwszy.

Polinezyjski peeling z piaskiem Bora Bora i kokosem firmy CosmoSPA dostępny jest w dwóch wersjach: w opakowaniu o pojemności 30 g lub 100 g. Cena to odpowiednio 8,79 zł oraz 19,99 zł. Produkty dostępne są TUTAJ

Ja miałam okazję przetestować produkt w tej mniejszej pojemności czyli 30 g. Według producenta taka ilość wystarczy nam na wykonanie 6 zabiegów na twarz lub jednego peelingu ciała. 

Opakowanie to zwykły, plastikowy pojemniczek. Łatwo go otworzyć, bez problemu można wydobyć z niego produkt. Jedynym minusem są naklejki. Niestety trafiła mi się wersja z rozmazanymi napisami (co widać na poniższych zdjęciach - ciężko w ogóle cokolwiek z tych etykiet odczytać).




Egzotyczny peeling posiada subtelny zapach ekstraktu z pulpy kokosowej. Pozwoli Ci się choć na chwilę przenieść w magiczne miejsce jakim jest Polinezja - to kraina wulkanów, palm kokosowych i egzotycznych owoców. Peeling ten to uczta dla zmysłów i skóry. Piasek Bora Bora tworzy mikrocząsteczki, które usuwają martwe komórki i wygładzają powierzchnię skóry. Ekstrakt z alg pomaga zregenerować film hydrolipidowy naskórka i koi go, gruntownie nawilży skórę, zmiękczy ją i wzmocni jej elastyczność.
Działanie scrubu Bora Bora:
- złuszcza martwe i zrogowaciałe komórki naskórka
- wysubtelnia i oczyszcza skórę pozostawiając wrażenie "nowej skóry"
- oczyszcza i rozświetla
- skóra staje się gładka i miękka
- nawilża ją
- wzmacnia jej elastyczność
- regeneruje
- działa antyseptycznie i przeciwgrzybiczo, dzięki czemu polecany jest również jako dodatek w pielęgnacji skóry łojotokowej i trądzikowej (za http://cosmospa.com.pl/).


Peeling cudownie pachnie - aromat jest słodki i przypomina mi ciastka ;) Aż chce się go zjeść. Niestety to chyba jedyny plus tego produktu :/

Według producenta do wykonania peelingu potrzebujemy jednorazowo 5 g produktu i 25 g ciepłej wody (jeśli chodzi o twarz). Mamy to wymieszać aż do powstania pasty. No i tu pojawia się problem, ponieważ pasta nam nie powstaje. Jedyne co nam wyjdzie to woda zabarwiona na kolor cementu. Niezrażona niepowodzeniem dodałam więcej produktu i więcej i więcej. Niestety nawet kiedy wsypałam ponad połowę zawartości opakowania (nie dodając ani krzty wody więcej) nadal miałam "brudną" wodę zamiast pasty :/ Mimo tego spróbowałam wykonać peeling. Jednakże, jak możecie się domyślić, było to dość ciężkie zadanie. Zważywszy na to, że konsystencja wody raczej nie sprzyja temu żeby produkt pozostał na twarzy i można było wykonać peeling. W związku z tym właściwie nie do końca jestem w stanie wypowiedzieć się na temat tego produktu. Mogę jedynie stwierdzić, że wszystko mi z twarzy spływało, a to co jakimś cudem się na niej ostało było dość ostrymi drobinami.

Nie wiem czy trafił mi się jakiś felerny egzemplarz, ale niestety nie byłam w stanie wykonać peelingu w taki sposób jaki powinno się to zrobić, a dodatkowo nie miałam szansy wykonać go więcej niż raz więc nie czuję się zobligowana do oceny jego działania, bo nie da się nic sensownego stwierdzić po takiej przygodzie z produktem.

Używałyście może tego peelingu? Też się u Was nie dało z tego stworzyć "pasty"? :/



Podsumowując:
PLUSY:
+ cena
+ piękny zapach
+ poręczne opakowanie
MINUSY:
- nieczytelne etykiety
- dostępność
- nie dało rady wytworzyć z tego pasty, którą można by było wykonać prawidłowy peeling

4 komentarze:

  1. O kurcze, zaskoczyłaś mnie! Szkoda, że producent wprowadza w błąd z tymi proporcjami :/

    OdpowiedzUsuń
  2. no dokładnie, tak się nie robi;p Nena ma rację.

    OdpowiedzUsuń
  3. ooo Ciekawy produkt, pierwszy raz słyszę ale mocno zachęca:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Po tytule byłam bardzo skuszona, ale po przeczytaniu recenzji zapał mi jakoś na niego osłabł ;/

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2011 - 2017 NUTTIN' BUT STYLE - KOBIECY BLOG O URODZIE I KOSMETYKACH.

Prezentowane treści mogą zawierać lokowanie produktów, linki afiliacyjne oraz inne formy sponsorowanej obecności marek kosmetycznych.