Płukanka octowa z malin - Yves Rocher

Kiedy nadarzyła się okazja kupienia kosmetyków Yves Rocher z 50 % rabatem nie mogłam nie skorzystać. Szczególnie interesowała mnie płukanka octowa z malin. Napaliłam się na nią jak baba z Radomia na napój Zbyszko 3 cytryny ;) Czy spełniła pokładane w niej nadzieje? O tym za chwilę...

Płukankę octową otrzymujemy w fikuśnej buteleczce o pojemności 150 ml, za którą musimy zapłacić 24,90 zł (cena regularna). Według mnie cena jest dość kosmiczna patrząc na pojemność i ilość użyć. Na moje długie włosy produkt wystarczył mi na całe 5 razy :O Co daje nam 5 zł na jedną aplikację. Trochę drogi biznes zważywszy na to, że efekty nie są wcale tak spektakularne jakby się mogło wydawać. 
Na plus można zaliczyć wygodny dozownik - mała dziurka sprawia, że nie wylewamy całej zawartości gdzie popadnie.


Oto co obiecuje nam producent: "Płukanka octowa wydobywa naturalny połysk włosów, które lśnią nowym pięknem. Apetyczny owocowy zapach sprawia, że stosowanie płukanki staje się czystą przyjemnością" (za http://www.yves-rocher.com.pl).
Może zacznę od zapachu. Ja wiem, że to kwestia sporna, bo każdemu podoba się co innego, ale według mnie aromatu malin jest tu jak na lekarstwo. Płukanka po prostu ordynarnie śmierdzi octem, którego to zapachu nie znoszę i za każdym razem przyprawia mnie o mdłości. Gdzieś tam w oddali za odorem tegoż octu mamy mgliste nuty malin - chemicznych malin.
Co do wydobycia naturalnego połysku. Płukankę kupiłam w okresie kiedy moje włosy się zbuntowały i stały się szorstkie, matowe i co tu dużo mówić brzydkie. Pokładałam w tym produkcie wielkie nadzieje. Tym bardziej, że w blogosferze ochom i achom nie było końca. No cóż, ja osobiście się zawiodłam. Co prawda po zastosowaniu płukanki włosy były jakby bardziej gładkie i miękkie w dotyku jednak spektakularnego połysku nie uświadczyłam. Właściwie produkt ten nie zrobił z moimi włosami nic. Równie dobrze mogłabym polać włosy wodą i byłby taki sam efekt. Na pewno nie było to warte 25 zł.





Dla zainteresowanych skład produktu:


Podsumowując:
PLUSY:
+ wygodny dozownik
+ sprawia, że włosy stają się gładkie i miękkie w dotyku
MINUSY:
- brzydki octowy zapach (obok malin to nawet nie leżało)
- niestety włosy nie nabrały blasku - spektakularny połysk (a właściwie połysk jakikolwiek) to tylko obiecanki producenta
- mało wydajny
- wysoka cena w stosunku do wydajności produktu

29 komentarzy:

  1. Muzę zainwestować w coś podobnego;)

    OdpowiedzUsuń
  2. jakoś nigdy mnie nie korciło , żeby ją wypróbować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać nic nie straciłaś ;)

      Usuń
  3. Spróbowałabym jej, ale cena trochę za wysoka. Mam zamiar kupić podobny produkt z Marion. Ciekawa jestem jak się sprawdzi.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tą płukankę z Marion już zakupiłam i mam nadzieję, że spisze się lepiej niż ta z YR.

      Usuń
  4. Nie opłaca się.. ;/ nie skuszę się. Tym bardziej że nie przepadam za zapachem octu..

    OdpowiedzUsuń
  5. faktycznie, zapach to kwestia sporna bo ja tam octu w ogóle nie czuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam czułam sam ocet, a malin praktycznie wcale ;)

      Usuń
  6. Jakoś nie lubię robić płukanek.

    OdpowiedzUsuń
  7. mam dokładnie takie same odczucia jak Ty:) zapraszam do siebie:D

    OdpowiedzUsuń
  8. no cóż, ja mam tę z YR i z Marionu i zdecydowanie po YR coś się dzieje. Śmiem nawet twierdzić, że gdyby nie to, że moje włosy lubią się plątać, to mogłabym odpuścić odżywkę- tak dobrze robi mi ta płukanka ;) widocznie to kwestia włosów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, że to co mi nie służy może dobrze działać na kogoś innego i odwrotnie. U mnie ten produkt się w ogóle nie spisał i były to pieniądze wyrzucone w błoto. Mam nadzieję, że płukanka Marion będzie lepsza ;)

      Usuń
  9. czyli właściwie domyka łuski wodą z octem... to dokładnie tak jak z kupowaniem przez mojego TŻ syropku na receptę, który się składał z solanki i elementów smakowych :D i 27 zł za 100 ml :D :D szkoda że taki podły zapach

    OdpowiedzUsuń
  10. 25 zl za takie cos... nawet gdyby dzialalo to szukalabym tanszego zamiennika :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tańszy zamiennik i oczywiście go kupiłam ;) Jak wypróbuję płukankę Marion to dam znać czy było warto czy może jest równie beznadziejna jak ta od YR ;)

      Usuń
  11. Od kilku tygodni ta płukanka stoi w mojej szafce, a ja nie umiem się zabrać za jej testowanie :/ Chciałam zacząć od Mariona, ale niestety jest nieosiągalny :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, stacjonarnie płukanka Marion jest nieosiągalna. Ja swoją zamówiłam przez internet przy okazji kupowania pędzli Ecotools ;)

      Usuń
  12. Nie odczuwam potrzeby posiadania tego produktu. Ocet! Ueh!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja go kupiłam wtedy kiedy nagle moje włosy stały się matowe i miałam nadzieję, że płukanka przywróci im blask. Niestety tak się nie stało.

      Usuń
  13. Jeśli coś pachnie octem nawet się do tego nie zbliżam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie zauważyłam jakiś spektakularnych efektów po niej. Nadal ją męczę i końca nie widać :(

    OdpowiedzUsuń
  15. brzydki zapach? hmmm, dla mnie jest wspaniały! mogłabym ją wypić haha

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tam czuję zwykły ocet, a tego zapachu nienawidzę. Obok malin to niestety nie stało ;)

      Usuń
  16. Dla mnie ona ładnie pachnie :) Ale bez działania na moich włosach.

    OdpowiedzUsuń
  17. a ja się przymierzam aby w końcu ją poużywać...

    OdpowiedzUsuń
  18. hmm za butelkę podejrzanego płynu tyle płacić? nieee chyba przesada, nawet jeśli często czytam zachwyty na blogach. Lepiej takie pieniądze przeznaczyć na dobrą odżywkę czy maskę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczyłam na to, że ten produkt przywróci moim włosom blask. Niestety tak się nie stało. Okazało się, że połysk powrócił dzięki olejowaniu :)

      Usuń
  19. Teraz wiem by jej nie kupić :).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger