Brązujący mus do ciała Orzech & Bursztyn - Bielenda

Letniego słońca próżno szukać, ba na nic się zdaje poszukiwanie słońca w ogóle - za oknem zimno, szaro i ponuro, a letnia opalenizna dawno poszła w zapomnienie. Jednak jest coś co sprawia, że przez cały rok możemy wyglądać tak jakbyśmy dopiero co wróciły z egzotycznych wojaży. Mowa o brązującym musie do ciała ze złotą perłą z serii Orzech & Bursztyn firmy Bielenda. Za ok. 14 zł otrzymujemy 200 ml plastikowy pojemniczek, który jest dodatkowo umieszczony w fantazyjnie wyciętym kartoniku. 



Poniżej kilka słów od producenta:


Nawilżający mus do ciała z rozświetlającą perłą o lekkiej puszystej konsystencji, pozwala w bezpieczny i przyjazny sposób nadać skórze odcień pięknej naturalnej opalenizny.

Innowacyjna formuła oparta na wyciągu z orzecha włoskiego delikatnie przyciemnia odcień skóry, brązowi go i nadaje zdrowego złotego kolorytu. Ekstrakt z bursztynu poprawia jędrność i elastyczność skóry, intensywnie nawilża i pielęgnuje. Rozświetlająca opalizująca perła odbija światło, optycznie wygładza skórę, podkreśla opaleniznę, nadaje ciału powabności i seksapilu. Lekka przyjazna formuła ułatwia równomierną aplikację, zapobiegając pojawianiu się nieestetycznych smug i miejscowych przebarwień.

Efekt - piękna, zdrowa i naturalna opalenizna bez smug przez cały rok. (za http://bielenda.pl/)


Dzięki opakowaniu typu "słoik" nie ma najmniejszego problemu z wydobyciem produktu do samego końca. 



Dla zainteresowanych skład produktu:




Produkt jest zabezpieczony srebrną folią dzięki czemu mamy pewność, że nikt przed nami nie wsadzał tam paluchów ;)



Konsystencja jest lekka dzięki czemu nie ma problemu z aplikacją - mus szybko się wchłania i nie pozostawia ani tłustej ani klejącej warstwy na skórze. Co ważne nie brudzi ubrań. Skóra jest miękka i gładka w dotyku, a przy tym dobrze nawilżona. Dodatkowo jest bardziej napięta i jędrna, a jej koloryt wyrównany.


Muszę przyznać, że trochę obawiałam się tego produktu. Związane to było z tym, że wszystko co ma w nazwie "brązujące" kojarzy mi się ze śmierdzącymi chemicznie samoopalaczami, których nieodpowiednia aplikacja skutkuje nieestetycznymi zaciekami w kolorze wściekłego, marchewkowego pomarańczu. Jednak już po otwarciu opakowania produkt pozytywnie mnie zaskoczył. Przede wszystkim nie ma tu mowy o chemicznych zapachach podobnych do tych jakie posiadają samoopalacze. Mus ma ładny, delikatny zapach - wyczuwalne są tu orzechowe nuty. Ponadto nie ma mowy o żadnych zaciekach czy pomarańczowych tonach. Mus przyciemnia skórę stopniowo i bardzo delikatnie - już po kilku użyciach uzyskujemy efekt skóry lekko muśniętej słońcem. Natomiast jeśli już wysmażyłyśmy się wcześniej na skwarka wówczas mus sprawi, że będziemy się mogły tą opalenizną cieszyć dłużej. 


Dodatkowo mus posiada delikatne złote drobinki, które sprawiają, że skóra ładnie połyskuje w słońcu co idealnie podkreśla opaleniznę. Co najważniejsze drobiny nie są wielkie i nachalne - nie ma tu mowy o efekcie dyskotekowej kuli ;) 

Niestety obecnie panująca aura nie pozwoliła mi na uchwycenie tychże drobin za pomocą aparatu, więc zamiast zdjęcia macie krótki filmik ;) 


Podsumowując:
PLUSY:
+ duże, poręczne opakowanie
+ lekka konsystencja
+ szybko się wchłania
+ nie pozostawia ani tłustej ani klejącej warstwy na skórze
+ nie brudzi ubrań
+ skóra jest miękka i gładka w dotyku
+ dobrze nawilża
+ sprawia, że skóra jest bardziej napięta i jędrna
+ wyrównuje koloryt
+ brak zacieków
+ ładny zapach
+ przedłuża opaleniznę
+ efekt muśniętej słońcem skóry widoczny już po kilku użyciach
+ zawiera delikatne, połyskujące drobinki, które podkreślają opaleniznę i sprawiają, że skóra ładnie połyskuje w promieniach słońca
MINUSY:
- brak

* PR SAMPLE

11 komentarzy:

  1. Mam bardzo dobre zdanie o musach z Bielendy :) tego jeszcze nie stosowałam ale wygląda zachęcająco :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Teraz te musy są w Biedronce po 8zł chyba z 6 rodzai widziałam;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie muszę się wybrać do Biedronki ;)

      Usuń
  3. Nie miałam jeszcze Bielendy...ciekawa cena, fajne działanie...chyba za skoczę do Biedonki ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też ogólnie lubię Bielendę, mam kilka kosmetyków z tej firmy, tego musu jednak nie znam ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ohooooo orzechowy! Kocham orzechy! Moze sie skusze ;)) Pozdrawiam i zapraszam na nowy wpis :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Stosowałam latem, ale nie udało się opakowania zdenkować. Teraz raczej nie będę się nim smarować.

    OdpowiedzUsuń
  7. nie miałam wygląda interesująco

    OdpowiedzUsuń
  8. A właśnie jak już dziewczyny pisały rzeczywiście masełka są obecnie w Biedronce za 8 zeta, niestety u mnie mocno już przebrane. Szkoda, bo zachęcająca recenzja, zwłaszcza to że nie brudzi ubrań, bo to mi zawsze przeszkadzało w tych brązujących smarowidłach!!

    OdpowiedzUsuń
  9. O fajnie wiedzieć, że są w Biedronce :) Jutro się tam wybieram to zobaczę co w trawie piszczy :) Jeszcze nie miałam żadnego ich produktu do ciała, a z pewnością warto i wiele pozytywnych recenzji dodatkowo mnie przekonuje :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger