Pogrubiający tusz do rzęs Liselotte Watkins

W związku z tym, że byłam strasznie ciekawa tego tuszu dołączonego do marcowego "Glamour" dziś przychodzę do Was z jego recenzją :)

Zdjęcia niestety niezbyt dobrej jakości, bo robione na szybko przed wyjściem. W ogóle nie miałam zamiaru dziś tego tuszu otwierać, ale tak mnie korciło, że musiałam go jak najszybciej wypróbować. Stąd fotki na szybko, bo postanowiłam dziś pomalować nim rzęsy, a wiadomo jak to się robi zdjęcia w biegu...ale do rzeczy.

Wartość katalogowa produktu to 32,90 zł. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

Opakowanie przyjemne dla oka.


Szczoteczkę ma normalną z włosiem (nie cierpię tych silikonowych). Tusz się nabiera na nią idealnie - chyba pierwszy raz mi się zdarzyło, że po wyjęciu szczoteczki z opakowania była na niej idealnie odmierzona ilość tuszu (nie trzeba nadmiaru ścierać o szyjkę dzięki czemu nie mamy wybrudzonego całego opakowania i nic nam tam nie zasycha).


Co do zawartości - muszę przyznać, że nie spodziewałam się po nim wiele. Jestem strasznie wymagająca jeśli chodzi o tusz do rzęs (pewnie dlatego, że moje rzęsy to porażka) i próbowałam już i tych tanich i tych bardzo drogich i żaden nie dorównał MF 2000 calorie. Niestety 2000 calorie się ostatnio (od tej obniżki o 20 zł) popsuł i szukam dla niego zamiennika dlatego też skusiłam się na "Glamour" z dodatkiem i....się pozytywnie zaskoczyłam. Tusz ładnie podkreśla rzęsy - może nie jest to mega spektakularny efekt, ale mi odpowiada. Uzyskujemy bardzo delikatny efekt - idealny na co dzień do make-up no make-up :) Efekt tak spodobał się mojej mamie, że musiałam dziś i jej kupić ten numer "Glamour" ;) Co najważniejsze tusz nie skleja rzęs i nie zostawia grudek. Ponad to nie osypuje się i nie rozmazuje się - efektu pandy brak ;)

Poniżej zdjęcia rzęs - miejcie na uwadze to, że zdjęcia są robione na szybko i przez to byle jak - także efekt jaki uzyskacie jest dużo lepszy w rzeczywistości (na fotkach nie zdążyłam rozczesać rzęs ;) ). Poza tym jestem posiadaczką beznadziejnych krótkich rzęs i do tego rosnących prosto w dół i nawet jak podkręcę je zalotką to po pomalowaniu tuszem rzęsy momentalnie robią się z powrotem proste :/ Zresztą ja nie umiem robić fotek makijaży ;) aaa i zignorujcie nie wyprostowaną i nie ułożoną grzywkę - przez co wygląda jakby była pociachana przez Edwarda Nożycorękiego :P

Jedno oko pomalowane, a drugie nie (tak dla porównania):



Oba pomalowane:



16 komentarzy:

  1. Wow! Efekt przypadł mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też jestem mile zaskoczona tym tuszem i efektem jaki daje.

      Usuń
  2. Ale Ty masz śliczny kolor tęczówki ;O a ten tusz chyba wygląda całkiem sympatycznie, niestety moje rzęsy są nieznośne i krótkie, mają swoje humorki, więc i tak nie zaryzykuję :) Ale mam nadzieję, że u Ciebie będzie się spisywał świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;) Moje rzęsy też są jedną wielką porażką - są krótkie, rzadkie, do tego każda innej długości i co najgorsze rosną prosto w dół i ni jak nie idzie ich podkręcić :/ Przez co słabo je widać nawet wtedy gdy są pomalowane.

      A koszt gazety z tuszem to 9,99 zł więc opłacało się kupić, bo jest naprawdę dobry. Także jestem zadowolona, że za takie śmieszne pieniądze mam świetny tusz ;)

      Usuń
  3. Brakuje mi podkręcenia ale poza tym to wygląda świetnie, co najważniejsze nie skleja!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam niestety tak beznadziejne rzęsy, że żaden, nawet najlepszy, podkręcający tusz moich rzęs nie podkręci. Efekt podkręcenia zalotką trzyma się tylko na niepomalowanych rzęsach. Tak jak pisałam, moje rzęsy rosną prosto w dół - stąd górna linia wygląda bardziej jak kreska eyelinerem niż ponętne rzęsy ;)

      Usuń
  4. Na Twoich oczach wygląda świetnie! Moje rzadkie rzęsy pewnie by skleił... nie dam mu niestety szansy, bo mam dwa tusze na podorędziu i nie potrzeba mi następnego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje rzęsy są krótkie, rzadkie i do tego rosną prosto w dół i nie ma mowy o podkręceniu - dlatego żeby wyglądały dobrze to chyba tylko doklejenie sztucznych coś by dało. Jednak ten tusz jest miłą niespodzianką, bo podkreśla ładnie rzęsy i przynajmniej widać oczy ;) Ja się skusiłam na ten tusz, bo akurat mój i tak mi się kończy.

      Usuń
  5. Gołym okiem widać różnicę :)
    Gdyby nie mój zapas maskar to pewnie bym się skusiła na gazetkę z nim.

    OdpowiedzUsuń
  6. szukałam tej gazety z dodatkiem niestety nie znalazłam, ale może jeszcze gdzieś ją odnajdę :P

    OdpowiedzUsuń
  7. świetny blog!:D


    obserwuje, i liczę na rewanż
    http://weeronika-blog.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. u mnie nie ma niestety nigdzie tej gazety a co do tuszu fajny efekt... :)

    OdpowiedzUsuń
  9. pięknie rzęsy wyglądają

    OdpowiedzUsuń
  10. świetne masz rzesy, szczota bardzo mi się podoba, lubię z gęstym włosiem :)

    OdpowiedzUsuń
  11. I will immediately take hold of your rss feed
    as I can't in finding your email subscription hyperlink or newsletter service. Do you've any?
    Kindly allow me recognise so that I may subscribe. Thanks.
    Feel free to surf my weblog buy instagram followers free

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za Twój komentarz.

Na pytania postaram się odpowiedzieć pod postem, pod którym zostały zadane.

Copyright © 2011 - 2017 NUTTIN' BUT STYLE - KOBIECY BLOG O URODZIE I KOSMETYKACH.

Prezentowane treści mogą zawierać lokowanie produktów, linki afiliacyjne oraz inne formy sponsorowanej obecności marek kosmetycznych.