Naklejki dekoracyjne, czyli jak zachować wspomnienia z podróży w kreatywny sposób

Naklejki dekoracyjne, czyli jak zachować wspomnienia z podróży w kreatywny sposób


Podróżować to znaczy żyć - pewnie nie raz słyszeliście to powiedzenie. Podróże nie tylko kształcą, ale przede wszystkim stanowią niezapomniane wspomnienia. Każda podróż to kolejny zapełniony album ze zdjęciami oraz niezliczona ilość pamiątek. Ostatnio znaleźliśmy jednak fantastyczny pomysł na zachowanie wspomnień w taki sposób, że będą stanowiły także ozdobę naszego domu. Mam tu na myśli naklejki ścienne, w formie mapy świata, na której będziemy mogli zaznaczyć miejsca, które udało nam się do tej pory odwiedzić.

Idealnym miejscem dla takiej ozdoby będzie sypialnia lub salon - będzie świetnie prezentować się nad łóżkiem bądź sofą. Do wyboru mamy naklejki - mapy w kilku wzorach:

MAPA KLASYCZNA





MAPA FIZYCZNA


Jeśli wolicie coś bardziej efektownego i kreatywnego możecie wybrać naklejki kontynentów z wyznaczonymi granicami państw, monochromatyczne lub w kolorach tęczy, z oznaczonymi nazwami państw lub nie - możliwości jest tyle,  że ciężko się od razu na coś zdecydować.

KONTYNENTY






Bez problemu znajdziecie także mapę w wersji dla dzieci, która będzie świetnym uzupełnieniem pokoju malucha - podróżnika.


Bez najmniejszego problemu dopasujecie naklejkę do każdego pomieszania - do wyboru macie kilka różnych wymiarów. Kiedy wybierzecie już pasujący Wam model czas na dobranie metody oznaczenia miejsc, które do tej pory odwiedziliście.
Do wyboru macie kilka możliwości:
  • specjalne znaczniki, które również mają formę naklejek. Do wyboru macie kilkanaście rozmiarów oraz wersji kolorystycznych. To świetny sposób na oznaczenie konkretnego miejsca na mapie.
  • zdjęcia - możecie także przykleić pamiątkowe zdjęcie z każdej podróży, w odpowiednim miejscu na mapie. Świetnie spiszą się tu zdjęcia robione Polaroidem - nada to całości charakteru.
  • zwykłe karteczki typu post-it, na których możecie zapisać np. nazwę odwiedzonego miasta i datę podróży
albo możecie kupić mapę - tablicę, na której będziecie mogli zaznaczyć każdy odwiedzony punkt za pomocą zwykłej kredy.


Możecie także wybrać naklejkę w kształcie konkretnego kontynentu - np. Europę.


Tego typu naklejki będą nie tylko piękną dekoracją, ale fantastycznym i kreatywnym sposobem na zachowanie wspomnień z podróży. Wystarczy jedno spojrzenie i będziemy mogli ponownie przenieść się w nasze ulubione miejsce. Myślę, że wybierzemy czarny rzut kontynentów i ozdobimy go przy pomocy zdjęć, na których zapiszemy datę i miejsce podróży. Pusta ściana w salonie stanie się centralnym i jednocześnie najciekawszym punktem pomieszczenia, jeśli nie całego domu.

Co myślicie o tego typu naklejkach - mapach? Podoba Wam się taki sposób zachowania podróżniczych wspomnień?

5 zasad pielęgnacji, czyli jak dbać o włosy zimą?

5 zasad pielęgnacji, czyli jak dbać o włosy zimą?


Jakby się tak zastanowić to w zimie nie ma nic pozytywnego poza tym, że można bezkarnie zawinąć się w koc i spędzać wieczory z kubkiem herbaty z cytryną i książką w ręce. Reszta to same minusy - nie dość, że zimno, dni są krótkie, a słońca ostatnio jak na lekarstwo to dodatkowo ujemne temperatury niekorzystnie wpływają na stan naszej skóry i włosów. Zima oznacza u mnie wzmożone działania pielęgnacyjne, szczególnie jeśli chodzi o włosy. Dzięki stosowaniu się do kilku zasad moje pukle prezentują się idealnie przez cały rok, nawet po mroźnym okresie zimowym. Jak zatem dbać o włosy zimą?

CZAPKA

To jedna z tych zasad, do której niestety nie potrafię się przekonać. W zimowych czapkach zazwyczaj wyglądam tragicznie. Zdecydowanie nie pomagają temu przyklapnięte i elektryzujące się włosy po jej ściągnięciu. Do tego nie oszukujmy się - czapka = szybciej przetłuszczające się włosy. Jednak nie można przecenić zalet czapek - nie tylko chronią nasze włosy przed niszczącą siłą mrozu, ale zapobiegają uciekaniu ciepła, a więc mamy mniejszą szansę złapać przeziębienie. Pamiętajcie, że najwięcej ciepła ucieka przez głowę i stopy. Jeśli więc nie przepadacie za czapkami, tak jak ja, to pamiętajcie, aby kupić kurtkę z kapturem, który równie dobrze zabezpieczy Waszą głowę i włosy.

MYCIE

Zima oznacza nie tylko noszenie czapki, ale przebywanie w ogrzewanych pomieszczeniach - co nie pozostaje bez znaczenia dla naszych włosów. Dlatego też nie powinniśmy ich dodatkowo osłabiać częstym myciem. Łatwo jednak powiedzieć, a trudniej zrobić, bo w tym czasie skóra głowy ma tendencję do przetłuszczania, a mimo tego włosy pozostają suche. Co w takim razie zrobić? Rozwiązanie jest proste - możemy albo myć włosy metodą OMO, czyli odżywka - mycie - odżywka lub też od czasu do czasu skorzystać z suchego szamponu - moim ulubionym jest ten w wersji XXL firmy Batiste, który dodaje włosom objętości.


SUSZENIE

Gorące, suche powietrze, na które narażone są nasze włosy zimą, ma na nie wystarczająco zły wpływ. W związku z tym nie powinniśmy dodatkowo korzystać z suszarki. Oczywiście nikt nie poleca wyjścia na mróz z mokrą głową dlatego, jeśli myjecie włosy rano to skorzystajcie z opcji zimnego nawiewu. Jeśli jednak to możliwe umyjcie włosy wieczorem dnia poprzedniego - możecie je wtedy lekko podsuszyć i pozwolić im wyschnąć do końca naturalnie.

ODŻYWIANIE

Zima to najlepszy okres na wszelkiego rodzaju odżywki, maski i oleje. Postawcie na nawilżenie i odżywienie. Odżywka po każdym myciu, a raz w tygodniu maska czy olej, które zostawiamy pod czepkiem na dłuższą chwilę.

DIETA

Nie należy także zapominać o zdrowym odżywianiu. Odpowiednia dieta jest kluczowa nie tylko dla naszego zdrowia, ale także wyglądu skóry, paznokci i włosów. Dlatego też powinniśmy zadbać o dostarczenie organizmowi odpowiednich witamin i minerałów, nie tylko zimą. Warzywa i owoce są mile widziane.

A jak Wy radzicie sobie zimą? W jaki sposób pielęgnujecie swoje włosy w tym okresie?
Nowy trend, czyli beton zamiast tapety.

Nowy trend, czyli beton zamiast tapety.


Trendy zmieniają się nie tylko na modowych wybiegach. W kwestiach budowlanych tego typu działania także mają miejsce. Wiele osób pamięta pewnie czasy, kiedy tapety były dosłownie wszędzie - im bardziej krzykliwy wzór i kolor, tym lepiej. Każdy chciał się wyróżnić, a to był najprostszy sposób na to, aby błyskawicznie odmienić wnętrza. Potem nastała era farb - tapety odeszły w niepamięć - wszyscy masowo zrywali je ze ścian i wybierali malowanie. Obecnie nadal królują farby, ale tapety także wróciły do łask - szczególnie jako sposób na zaakcentowanie jednej ze ścian. Na salony wkroczył jednak ktoś zupełnie nowy - idealnie pasujący do nowoczesnych, surowych wnętrz - beton. Jeszcze nie tak dawno nikt nie pomyślałby, aby eksponować betonowe ściany - okazuje się jednak, że jest to coraz bardziej popularne.

Konstrukcyjny beton dekoracyjny to coś dla tych, którzy lubią nietuzinkowe projekty. Może być wykorzystany zarówno na zewnątrz, jak i we wnętrzu budynku. Dzięki niemu powstaną nie tylko ciekawe faktury na ścianach, ale także filary, belki oraz płyty. Beton to ponadczasowy materiał, który nie tylko będzie świetnie prezentować się przez lata, ale nada wnętrzu niepowtarzalny charakter. Beton to coś więcej niż nudny i jednorodny materiał - z powodzeniem można wybrać jeden z kilku odcieni - naturalny, biały, szary czy w odcieniu antracytu. Bez problemu dopasujemy go tak, aby współgrał z planowanym wnętrzem.


Co przemawia za wyborem betonu?

  • wytrzymałość
  • odporność na zabrudzenia oraz wilgoć (można wykorzystać go także w kuchni czy łazience dzięki zastosowaniu specjalnego preparatu zabezpieczającego, który chroni przed wodą i zabrudzeniami)
  • niepowtarzalna faktura 
  • mnogość zastosowań (można go zamontować nie tylko na ścianach, ale także na schodach, czy wykorzystać do obudowania kominka).
Dzięki temu rozwiązaniu zdecydowanie skrócicie czas budowy - co jest niezwykle ważne, kiedy podejmujecie się budowy swojego pierwszego domu. Dodatkowo zyskacie niepowtarzalne, nowoczesne wnętrza. Jeśli planujecie budowę domu i chcielibyście poszerzyć swoją wiedzę na temat betonu dekoracyjnego to więcej informacji o tego typu produktach znajdziecie na stronie firmy Cemex.

A jakie jest Wasze zdanie na temat wykorzystania betonu jako głównego elementu wystroju wnętrza? Lubicie nowoczesne projekty czy raczej skłaniacie się ku klasyce?
Glukometr, czyli poziom glukozy w normie

Glukometr, czyli poziom glukozy w normie


Cukrzyca zatacza coraz szersze kręgi - to jedna z najbardziej powszechnych chorób cywilizacyjnych obecnych czasów. Aby możliwe było uniknięcie powikłań cukrzycowych konieczne jest wczesne rozpoznanie choroby oraz stałe kontrolowanie jej rozwoju. Niestety smutna prawda jest taka, że wielu chorych zgłasza się po pomoc lekarską zdecydowanie za późno - kiedy choroba jest już bardzo rozwinięta. Poza stałą opieką lekarską chory może także samodzielnie kontrolować poziom cukru we krwi. W tym celu używa się glukometru, czyli niewielkich rozmiarów urządzenia, które pomaga diabetykom w monitorowaniu glikemii i kontrolowaniu przebiegu cukrzycy.

Do wykonania samodzielnego pomiaru potrzebujemy glukometru, nakłuwacza oraz pasków testowych.

Aby pomiar był prawidłowy należy pamiętać o stosowaniu się do następujących zasad:

  • Przed pierwszym użyciem glukometru zapoznaj się szczegółowo z dołączoną do urządzenia instrukcją.
  • Nie wolno nikomu pożyczać nakłuwacza.
  • Używaj tylko sterylnego igły (lancetu) do nakłuwacza.
  • Przy każdym pomiarze korzystaj z zupełnie nowego paska testowego. Pamiętaj, że są one jednorazowego użytku.
Jak wykonać pomiar?

  1. Wybierz miejsce, z którego pobierzesz próbkę - zwykle jest to opuszek palca, ale skonsultuj się najpierw z lekarzem.
  2. Dokładnie umyj i osusz dłonie.
  3. W celu ułatwienia pobrania próbki, odpowiedniej wielkości, popraw ukrwienie skóry w miejscu pobrania (ogrzej ją poprzez potarcie).
  4. Pobierz próbkę krwi. Pamiętaj, żeby nie wyciskać na siłę krwi z palca.
  5. Wykonaj pomiar przy użyciu glukometru - zgodnie z instrukcją załączoną do urządzenia.


Powyższy zestaw - Diagnostic GOLD SYSTEM - składa się z następujących elementów:

Zalety urządzenia:

  • nie wymaga kodowania
  • dokładny wynik zaledwie po kilku sekundach
  • duży, czytelny wyświetlacz LCD
  • można wykonywać pomiary zarówno przed jak i po posiłku
  • informacja o hipoglikemii/hiperglikemii w postaci alarmu
  • pamięć do 500 pomiarów
  • program do analizy wyników.
Glukometr ten kupicie na stronie: diagnosis.pl, skąd ściągniecie także program do analizy wyników oraz dzienniczek diabetyka.
Dieta pudełkowa, czyli zdrowe posiłki dla zabieganych.

Dieta pudełkowa, czyli zdrowe posiłki dla zabieganych.


Zdrowy tryb życia to już nie tylko moda. Cały czas wzrasta świadomość konsumentów dotycząca nie tylko zdrowia, ale przede wszystkim kupowanych produktów. Niestety w dzisiejszym, zabieganym świecie nie wszyscy mają czas na przygotowanie kilku pełnowartościowych posiłków dziennie. Jak wiadomo potrzeba matką wynalazku - tak powstała tzw. dieta pudełkowa. To nic innego jak catering dietetyczny polegający na tym, że codziennie otrzymujemy zestaw specjalnie dla nas przygotowanych dań na cały dzień. Gdzie jednak znaleźć tego typu oferty? Z pomocą przyjdzie nam Cateromarket, czyli zaawansowana wyszukiwarka i porównywarka cateringów dietetycznych.


Cateromarket pomoże nam w wyborze odpowiedniego cateringu zaledwie w kilku krokach.

Na początku musimy określić jaka dieta będzie dla nas najlepsza - dokonujemy wyboru na podstawie nie tylko naszych upodobań, ale także ewentualnych chorób oraz zakładanych celów. Na stronie znajdziecie krótki poradnik zawierający informacje o tym jak dobrać dietę pudełkową do własnych potrzeb.


Następny krok to wybór miejscowości - wyszukiwarka oferuje ponad 3000 ofert w ponad 100 miastach.


Kolejny krok to wybór kaloryczności - możemy wybrać konkretną ilość kalorii lub przedział kaloryczny. Jeśli nie jesteśmy pewni jaką kaloryczność powinna mieć nasza dieta możemy skorzystać z opcji, w której po podaniu kilku informacji (płeć, wiek, wzrost, waga, wiek, aktywność fizyczna, cel) program sam wyliczy odpowiednią liczbę kalorii.


Następnie wybieramy okres, na który chcemy zamówić catering - mamy także możliwość zamówienia zestawu próbnego na 1 dzień.


Dzięki powyższym informacjom zawężone zostaje wyszukiwanie, a my otrzymujemy listę cateringów odpowiadających naszym wymaganiom.


Oprócz tego możecie po prostu skorzystać z opcji sortowania cateringów według miast. Jeśli np. interesują Was cateringi dietetyczne w Warszawie wystarczy, że wybierzecie opcję "lista cateringów" i z rozwijalnego menu wybierzecie "Warszawa". Zostaniecie wówczas przeniesieni na stronę: https://cateromarket.pl/catering-dietetyczny/warszawa, gdzie znajdziecie pełną ofertę cateringową dla tego miasta.


Jak sami widzicie obsługa strony jest prosta i intuicyjna - dzięki Cateromarket nie tylko zorientujecie się jakie firmy oferują tego typu usługi w Waszej okolicy, ale także bez problemu wybierzecie najlepszą, dla Was, opcję.
Jesienna pielęgnacja skóry z emulsją peelingującą GlySkinCare

Jesienna pielęgnacja skóry z emulsją peelingującą GlySkinCare


Okres jesienno-zimowy to idealny czas na wprowadzenie do pielęgnacji produktów złuszczających. Zabieg złuszczania najlepiej wykonywać w miesiącach, kiedy promieniowanie UV nie jest tak silne, ale nie zwalnia to z konieczności stosowania kremów z wysokim filtrem. Tylko w ten sposób będziemy mieć pewność, że nie nabawimy się przebarwień, a nasza delikatna, w tym czasie, skóra będzie odpowiednio zabezpieczona.

Zabieg złuszczania powtarzam regularnie, raz w roku, właśnie późną jesienią. Stosowałam już kilka różnych produktów tego typu i do tej pory najlepiej działał na moją skórę 5% kwas migdałowy. Tym razem jednak postanowiłam wypróbować coś innego i obecnie stosuję emulsję peelingującą Lotion Lite 5 GlySkinCare, która zawiera 5% kwas glikolowy. W związku z tym, że producent zaleca uprzednie zastosowanie płynu do mycia twarzy, z tej samej serii, w tym wpisie znajdziecie także kilka słów o delikatnym płynie do mycia twarzy GlySkinCare. Jeśli interesuje Was ten temat i moja opinia o powyższych produktach to zapraszam do dalszej części wpisu.

Na początek garść informacji od producenta:

Kluczowym składnikiem występującym w kosmetykach GlySkinCare jest kwas glikolowy, pozyskiwany z trzciny cukrowej. Dzięki jego szczególnym właściwościom możliwe jest złuszczanie martwego naskórka, rozjaśnianie przebarwień, nawilżanie oraz poprawa napięcia skóry. Kwas glikolowy zastosowany w produktach GlySkinCare został poddany procesowi estryfikacji, dzięki czemu zapewniona jest wysoka skuteczność produktów przy jednoczesnej łagodnej pielęgnacji skóry, bez ryzyka podrażnień.*


Skoncentrowany płyn do mycia twarzy, bez dodatku mydła. Skutecznie usuwa makijaż pozostawiając uczucie komfortu nawilżonej skóry. Zawarty w preparacie kwas glikolowy pomaga przywrócić jej naturalny odczyn pH. Preparat może być stosowany przez osoby mające cerę skłonną do podrażnień.*

Płyn do mycia twarzy ma postać białej emulsji, o bliżej niesprecyzowanym zapachu - nie jest on jednak mocno wyczuwalny ani drażniący. Produkt jest wydajny, a opakowanie (pojemność 200 ml) z pompką sprawia, że jego używanie jest łatwe i przyjemne. Regularne stosowanie płynu GlySkinCare sprawia, że skóra jest aksamitnie gładka i miękka w dotyku. Produkt dobrze oczyszcza i nie pozostawia po sobie nieprzyjemnego uczucia ściągnięcia, które pojawia się często przy stosowaniu tego typu kosmetyków. Warto kupić ten produkt nawet, jeśli nie zamierzamy złuszczać skóry przy pomocy żadnego dodatkowego specyfiku. W składzie znajdziecie także kwas glikolowy, dzięki czemu skóra jest nie tylko oczyszczona, ale odpowiednio nawilżona.

Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Glyceryl Stearate, Cocamidopropyl Betaine, Sodium Cocoglyceryl Ether Sulfonate, Sodium Chloride, Cocamide DEA, Phenoxyethanol, Magnesium Aluminum Silicate, Caprylyl Glycol, Imidazolidinyl Urea, Glycolic Acid, Ethylhexylglycerin, Hexylene Glycol, Alcohol, Sodium Hydroxide, Citrus medica limonum (lemon) Friut Extract.**


Lotion Lite 5 to delikatnie złuszczająca emulsja do twarzy na noc, przeznaczona do cery normalnej lub tłustej.

Korzyści ze stosowania:
- złuszczanie martwego naskórka
- spłycanie zmarszczek
- rozjaśnianie przebarwień posłonecznych, hormonalnych i potrądzikowych.*

Emulsja zamknięta jest w plastikowym opakowaniu (pojemność 100 ml) z pompką, co sprawia, że aplikacja jest łatwa i higieniczna. Produkt ma lekką konsystencję, dzięki czemu łatwo się rozprowadza na skórze i dość szybko wchłania. Emulsja jest bezzapachowa.

Po umyciu twarzy rozprowadzamy emulsję (należy pamiętać, aby przed każdym użyciem produktu wstrząsnąć butelką) delikatnie ją wcierając. Jeśli stosujemy produkt po raz pierwszy zostawiamy emulsję na skórze przez 2 h, a następnie ją zmywamy. Jeśli w ciągu kolejnych 24 h na skórze nie pojawią się żadne podrażnienia możemy bez przeszkód stosować ją na całą noc.
Kwas glikolowy może wywołać łagodne uczucie mrowienia lub zaczerwienienie skóry - tak wyglądają objawy tego, że aktywne składniki preparatu działają. U mnie początkowo pojawiało się delikatne mrowienie, które w miarę stosowania przeminęło.

Należy pamiętać, aby nie stosować preparatu na uszkodzoną skórę oraz aby używać kremów z wysokim filtrem (minimum 30 SPF).

Dzięki stosowaniu emulsji GlySkinCare moja skóra stała się gładka, widoczność porów została już delikatnie zmniejszona, a cera przestaje być poszarzała i bez życia - zniknęły też drobne przebarwienia. Co ważne produkt nie podrażnił mojej wrażliwej i alergicznej skóry. 5% zawartość kwasu glikolowego sprawiła, że ominęło mnie zrzucanie skóry jak u węża, ale początkowo wyczuwalne było jej ściągnięcie i napięcie. Dlatego warto zainwestować także w dobry krem nawilżający.

Skład: Aqua, Glycolic Acid, Cetearyl Alcohol, PPG-11 Stearyl Ether, Linoleamidopropyl PG-Dimonium Chloride Phosphate, Phenoxyethanol, Citrus Lemon Fruit Extract, Propylene Glycol, Hexylene Glycol, Isopropyl Palmitate, Ethylhexylglycerin.

Oba produkty kupicie online na stronie http://diagnosis.pl/.

Znacie produkty GlySkinCare? Stosujecie w swojej codziennej pielęgnacji produkty z kwasami? 

* informacje pochodzą ze strony http://glyskincare.eu/
** informacje pochodzą od producenta i są umieszczone na opakowaniu produktu.
Prosty pomysł na porządek w przedpokoju.

Prosty pomysł na porządek w przedpokoju.


Przedpokój - reprezentacyjne miejsce każdego domu - nie da się go ominąć, to właśnie tu kierujemy swoje pierwsze kroki po przekroczeniu progu mieszkania. Czasem utrzymanie porządku na tej niewielkiej przestrzeni staje się nie lada wyzwaniem, a kupione wcześniej meble do przedpokoju jakby nagle się skurczyły. Buty, wszędzie buty - co z nimi wszystkimi zrobić? Najprostszym rozwiązaniem jest dokupienie kolejnego elementu, który uzupełni komplet do przedpokoju.

Obecnie wybór mebli, w tym szafek na buty jest tak ogromny, że każdy na pewno znajdzie coś w swoim stylu. Jeśli szukacie mebli, które posłużą Wam przez lata to sprawdźcie ofertę rodzimego producenta http://szafkinabuty.pl/. Znajdziecie tam solidnie wykonane szafki, które możecie wybrać aż w 300 różnych wykończeniach.

zdjęcia pochodzą ze strony szafkinabuty.pl

Dobrze dobrany komplet mebli do przedpokoju sprawi, że nie będziemy musieli więcej martwić się o porozrzucane buty czy kurtki. Koniec z bałaganem - szafka na buty Twoim wybawicielem. 
Dieta XXI wieku - jedz w zgodzie ze swoimi genami

Dieta XXI wieku - jedz w zgodzie ze swoimi genami


Dieta - słowo klucz, które kojarzy się większości z wyrzeczeniami i drogą przez mękę, bo przecież jak tu sobie czegoś odmówić skoro jest takie dobre. Co chwilę jesteśmy zasypywani nowymi ofertami kupna suplementów lub planów diet. Zazwyczaj jednak są one tak skonstruowane, aby pasowały ogólnie, mniej niż bardziej, każdemu - co niekoniecznie przekłada się na pozytywne efekty. Co, jednak gdyby istniała dieta idealnie dopasowana do Ciebie? Nie do Twojej cioci, dziadka, mamy, czy kuzynki - spersonalizowana dieta zgodna z Twoimi genetycznymi predyspozycjami? Brzmi jak wyjęte prosto z filmu science-fiction? To nie wymyślona przez Stephena Kinga dieta dla bohaterów jego książek tylko coś, z czego może skorzystać każdy z nas - genodieta.


To, co wyróżnia genodietę to to, że wystarczy odkodować własne DNA, aby otrzymać swego rodzaju przewodnik po kluczowych obszarach własnego organizmu, który będzie nam służył przez całe życie. Nie jest to dieta na teraz, na chwilę - dzięki odpowiednim badaniom dowiesz się nie tylko jak wypracować wymarzoną, zdrową sylwetkę, ale także utrzymać te efekty i cieszyć się zdrowiem. Pod pojęciem "odkodowanie DNA" mam na myśli badania genetyczne, które są przeprowadzane w kontekście diety, prawidłowego żywienia oraz profilaktyki chorób dietozależnych - co może być kluczem do odzyskania zdrowia. Koniec z testowaniem każdej diety po kolei - teraz w końcu będzie można powiedzieć, że dieta została skrojona na naszą miarę - jak sukienka na wesele.

Badanie tego typu jest bezbolesne i nieinwazyjne. Trwa zaledwie kilka minut, a polega na pobraniu materiału genetycznego poprzez potarcie patyczkiem wewnętrznej strony policzka. Na wyniki badań i przygotowanie szczegółowych zaleceń musimy poczekać 7 tygodni.
Dzięki badaniom dowiemy się o tym, jakie predyspozycje ma nasz organizm do rozwinięcia się w nim poszczególnych chorób. Otrzymamy raport, który będzie zawierał informacje o tym, jak powinniśmy się odżywiać - które produkty nam służą, a które powinniśmy wyeliminować oraz wytyczne dotyczące tego, jak osiągnąć i utrzymać optymalną masę ciała. Dzięki takim informacjom możemy uniknąć wielu chorób, które są ściśle powiązane z dietą tj. cukrzyca, nadciśnienie czy osteoporoza.


Badania genetyczne są dla Ciebie, jeśli:
- nie potrafisz znaleźć przyczyny przybierania na wadze lub/i nie potrafisz schudnąć mimo podejmowanych wysiłków
- jesteś wiecznie zmęczona
- jesteś podatna na wszelkiego rodzaju stany zapalne i infekcje
- chorujesz na cukrzycę lub masz podwyższony cholesterol.

Jeśli zainteresował Was ten temat to śpieszę donieść, że takowe badania można wykonać także w Polsce. Tego typu usługę oferuje DF Medica. Na stronie http://www.dfmedica.eu/ znajdziecie więcej informacji na ten temat, a także możecie umówić się od razu na wizytę.

Słyszałyście kiedyś o diecie dopasowanej do Waszego kodu genetycznego? Co myślicie o takim sposobie na zdrowy tryb życia i dopasowany sposób odżywiania?
Kalendarz 2017 superforma - motywacja, ćwiczenia i dieta

Kalendarz 2017 superforma - motywacja, ćwiczenia i dieta


Pewnie się powtarzam, ale czas biegnie zdecydowanie za szybko. Jakim cudem mamy zaraz koniec roku, kiedy przecież 2016 dopiero co się zaczął. I choć nie jestem zwolennikiem dodatkowego przyśpieszania tego czasu - nie dla mnie dynie w sierpniu i choinki z Mikołajami we wrześniu. Jest jednak coś, czego poszukiwania co roku zaczynam dużo wcześniej - jeśli chodzi o kalendarz na przyszły rok to, jeśli nie znajdziesz go grubo przed początkiem nowego roku to zapomnij, że w ogóle uda Ci się znaleźć ten idealny. Dlatego też w tym roku, po raz kolejny zaopatrzyłam się w kalendarz już w październiku - dzięki temu jestem gotowa na nadejście nowego, pełnego wrażeń nowego roku - choć czas mógłby płynąć zdecydowanie wolniej.

Tym razem mój wybór padł na Kalendarz 2017 Superforma Marioli Bojarskiej-Ferenc. To kalendarz książkowy, w którym dla każdego dnia przyporządkowana jest cała jedna strona - nawet dla weekendu. Rozwiązanie idealne dla mnie, gdyż będę mogła zanotować wszystko w jednym miejscu - praca, blog i treningi. Dodatkowe notesy będą zbędne. Niestety, jeśli poszukujecie kalendarza, który będziecie mogły wrzucić do torebki i wziąć ze sobą to Kalendarz 2017 Superforma może nie być do końca tym, czego szukacie. Osobiście nie noszę ze sobą kalendarza - szukam zawsze takiego, z którego będę mogła korzystać w domu. Poza nim używam kalendarza w telefonie i taki układ najbardziej mi odpowiada. Kalendarz 2017 Superforma ma dość duży format, a przez to, że każdy dzień to jedna strona na dobrej jakości papierze sprawia, że trochę waży - jednak zawartość rekompensuje dodatkowe kilogramy.


Każdy miesiąc rozpoczyna się od kilku słów Marioli, która wspomina o tym, dlaczego lubi dany miesiąc, a przy tym daje wskazówki odnoście zdrowego stylu życia - nieustannie namawia więc do zmiany nawyków na zdrowe i wprowadzenie ich na stałe do swojego życia.


W kalendarzu znajdziecie także przepisy na ulubione dania autorki - każdy z nich opatrzony jest zdjęciem, a całość nie tylko smacznie wygląda, ale jest również prosta w przygotowaniu.


Jeśli jeszcze nie wprowadziłyście regularnej aktywności fizycznej do swojej codziennej rutyny to ten kalendarz Wam w tym pomoże - ćwiczenie tygodnia to jedno nowe ćwiczenie opisane i pokazane przez autorkę na zdjęciu. Na koniec roku złożycie z tego całkiem niezły trening.


Gdyby brakowało Wam motywacji na stronach Kalendarza 2017 Superforma znajdziecie motywujące hasła oraz wskazówki dotyczące zdrowego trybu życia.


Kalendarz 2017 Superforma został wydany nakładem Wydawnictwa Edipresse Książki i będzie idealny nie tylko dla entuzjastek fitnessu, ale także dla tych, którzy zamierzają w 2017 roku zmienić swoje życie na zdrowsze i potrzebują nie tylko kalendarza, ale także codziennej dawki motywacji.

A Wy znalazłyście już swój idealny kalendarz na przyszły rok?
Liście Manuka - mikrozłuszczający krem na noc z kwasem migdałowym - Ziaja

Liście Manuka - mikrozłuszczający krem na noc z kwasem migdałowym - Ziaja


Pamiętam, jaki był boom na kosmetyki, z serii Liście Manuka, firmy Ziaja. Opis działania był tak fantastyczny, że wszyscy chcieli mieć cokolwiek z tej serii. Także ja dałam się skusić marketingowym sztuczkom i kupiłam kilka tych kosmetyków. Niestety żaden z nich nie był tak rewelacyjny, jak obiecywał producent. Krem nawilżający balans korygująco-ściągający oraz żel myjący normalizujący na dzień/na noc nie miały żadnego pozytywnego działania na skórę - jedyne ich dokonanie to potwornie przesuszona skóra. Tylko pasta do głębokiego oczyszczania twarzy jest produktem, który można wypróbować, choć opakowanie, którego nie sposób otworzyć sprawia, że efektu wow nie ma także i w tym przypadku. Ostatni na placu boju został krem mikrozłuszczający z kwasem migdałowym na noc, czyli temat dzisiejszego wpisu. Jeśli ciekawi Was co o nim sądzę to zapraszam do dalszej części wpisu.


Na początek kilka informacji i obietnic od producenta: nawilżający krem z 3% zawartością kwasu migdałowego przywraca skórze naturalną równowagę i świeżość. 

Substancje czynne głęboko oczyszczające:
- antytrądzikowo-złuszczający kwas migdałowy
- ekstrakt z liści Manuka o działaniu antybakteryjnym
- ściągająco-łagodzący glukonian cynku.

Czysta i świeża skóra - produkt:
- złuszcza i odnawia naskórek nie powodując podrażnień
- redukuje porfiryny odpowiedzialne za zmiany trądzikowe
- rozjaśnia powierzchniowe przebarwienia posłoneczne i pozapalne
- zmniejsza zaskórniki i rozszerzone pory
- nawilża, poprawia elastyczność, jędrność i sprężystość
- pozostawia skórę świeżą, o jednolitym kolorycie.

Skład: Aqua (Water), Isohexadecane, Cyclopentasiloxane, Propylene Glycol, Mandelic Acid, Glyceryl Stearate, PEG-100 Stearate, Hydroxyethyl Acrylate/Sodium Acryloldimethyl Taurate Copolymer, Cetyl Alcohol, Panthenol, Zinc Gluconate, Leptospermum Scoparium Leaf Extract, Xanthan Gum, Diazolidinyl Urea, Methylparaben, Propylparaben, Parfum (Fragnance), Benzyl Salicylate, Hexyl Cinnamal, Limonene, Linalool, Citral, Eugenol, Triethanolamine.*

Jak widać producent obiecuje wiele - niestety to, co na opakowaniu niewiele ma wspólnego z tym jakie działanie ma zawartość. Szumnie reklamowany ekstrakt z liści manuka dopiero na 12 miejscu. Do tego typowy dla tej serii zapach produktów do mycia toalety, który niestety jest mocno wyczuwalny i drażniący.

Plusem jest lekka kremowo-żelowa konsystencja, dzięki temu krem błyskawicznie się wchłania i nie pozostawia ani tłustej, ani klejącej warstwy. Niestety po jego zastosowaniu skóra nie tylko zaczęła się w zastraszającym tempie przetłuszczać, ale pojawiły się na niej, w dużej ilości, brzydkie krosty, które w dodatku swędziały. Tym samym krem nie tylko zapycha pory, ale podrażnia skórę, wywołując przy tym reakcję alergiczną. Usunięcie negatywnych skutków stosowania tego kremu zajęło ponad 4 tygodnie. Tym samym nie polecam. To chyba moje ostatnie podejście do kosmetyków firmy Ziaja - choć tanie to jednak szkoda pieniędzy na coś, co nie tylko nie pomaga, ale szkodzi skórze.

Znacie kosmetyki Ziaja z serii Liście Manuka? Miałyście okazję przetestować mikrozłuszczający krem na swojej skórze? Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach.

* Informacje pochodzą od producenta i są umieszczone na opakowaniu produktu.
Walczymy z cellulitem przy pomocy skoncentrowanego korektora celullitu - Slim Cellu Corrector Ujędrniająca Karboksyterapia CO2 - BIELENDA

Walczymy z cellulitem przy pomocy skoncentrowanego korektora celullitu - Slim Cellu Corrector Ujędrniająca Karboksyterapia CO2 - BIELENDA


Jeszcze niedawno cellulit kojarzony był tylko i wyłącznie z nadwagą i otyłością. Okazuje się, że nie jest to problem, z którym borykają się wyłącznie osoby z nadprogramowymi kilogramami. Cellulit może uprzykrzać życie wszystkim, niezależnie od wagi czy wieku. Oczywiście można i trzeba walczyć z tą przypadłością. Niestety, jeśli wierzycie, że posmarowanie się kremem magicznie wyeliminuje tzw. pomarańczową skórkę to możecie się rozczarować. Tylko połączenie tego typu preparatów z aktywnością fizyczną da Wam pozytywne rezultaty. Dziś kilka słów o Skoncentrowanym Korektorze Cellulitu, który będzie idealnym uzupełnieniem regularnych treningów i walki o jędrną skórę wolną od cellulitu.


Slim Cellu Corrector to zaawansowana technologicznie linia inteligentnych preparatów do korekcji i modelowania ciała inspirowana najskuteczniejszymi zabiegami profesjonalnej medycyny estetycznej o działaniu antycellulitowym i wyszczuplającym.

Zabieg Karboksyterapii, czyli infuzja CO2 do skóry, prowadzi do zwiększenia przepływu krwi, tlenu i składników odżywczych w głąb skóry i poprawy mikrokrążenia. Aktywowane zostają intensywne procesy naprawcze, które ujędrniają i zagęszczają skórę, redukują zaawansowany cellulit i nagromadzoną tkankę tłuszczową. 

Skoncentrowany korektor cellulitu do każdego typu skóry, nawet wrażliwej ma na celu wywołanie podobnych procesów i mechanizmów w skórze, które mogą być porównywalne do zabiegu karboksyterapii. Staje się to możliwe do osiągnięcia dzięki zastosowaniu mocnych składników aktywnych, które wnikają głęboko i stopniowo uwalniają swą moc, działając jeszcze wiele godzin po aplikacji.

Silnie działający preparat to swoisty "aktywator naprawy skóry". Precyzyjnie dociera w miejsca problematyczne, skutecznie zwalcza objawy wszystkich form cellulitu (wodny i tłuszczowy) i zapobiega jego uporczywym nawrotom. Widocznie modeluje sylwetkę i ujędrnia ciało, zagęszcza i wygładza skórę.

Skuteczne składniki o udowodnionym działaniu:

  • Alga Chlorella pobudza mikrokrążenie i oczyszcza skórę z toksyn. Widocznie poprawia strukturę i napięcie  skóry, wspomaga redukcję cellulitu. 
  • Kwas DHA to składnik ceramidów, który łatwo wbudowuje się w strukturę naskórka, intensywnie odżywia, nawilża i zapobiega starzeniu się skóry.
  • Garcinia Cambogia hamuje odkładanie się tłuszczu w komórkach, wyszczupla i modeluje ciało.
  • Kigelia Africana wzmacnia i ujędrnia skórę, efektywnie zapobiega jej wiotczeniu.*

Produkt zamknięty jest w 200 ml tubce. Należy zużyć go w ciągu 6 miesięcy od otwarcia. Nie jest to trudnym zadaniem zważywszy na to, że preparat zaleca się stosować 1-2 razy dziennie - wcieramy go, okrężnymi ruchami, w miejsca problematyczne tj. uda, pośladki, brzuch i ramiona.

Slim Cellu Corrector kupicie w każdej większej drogerii - jest to wydatek rzędu 15 zł.

Preparat ma przyjemny, orzeźwiający zapach. Lekka, żelowa konsystencja sprawia, że kosmetyki nie tylko błyskawicznie się wchłania, ale co najważniejsze nie pozostawia ani tłustej, ani klejącej warstwy na skórze. Po zastosowaniu Slim Cellu Corrector skóra jest jedwabiście gładka i miękka w dotyku, a przy tym dobrze nawilżona. Regularne stosowanie preparatu łącznie z aktywnością fizyczną sprawia, że skóra jest bardziej jędrna i napięta. Także widoczność cellulitu została zmniejszona. Jednakże pamiętajcie, że stosując tylko Slim Cellu Corrector nie osiągniecie tak dobrych efektów. Kluczem do sukcesu jest regularna aktywność fizyczna, bez niej ten preparat będzie po prostu zwykłym, dobrym jakościowo balsamem nawilżającym. Osobiście jestem bardzo zadowolona z działania Slim Cellu Corrector, ale miejcie na uwadze to, że trenuję minimum 3 razy w tygodniu, a pozbycie się cellulitu miało swoją główną przyczynę w zrzuceniu kilkunastu kilogramów.

A jak Wy radzicie sobie z cellulitem? Korzystałyście już ze Slim Cellu Corrector? 


* Informacje pochodzą od producenta i są umieszczone na opakowaniu produktu.
Nowoczesny salon i związane z nim dylematy - panele czy drewno?

Nowoczesny salon i związane z nim dylematy - panele czy drewno?


Kupno własnego mieszkania czy domu to marzenie wielu młodych ludzi, a tym bardziej jego własna aranżacja. Okazuje się, że nie jest to aż takie proste jak mogłoby się wydawać. Musimy dokonywać wielu wyborów, które mogą rzutować na komfort mieszkania w nowym miejscu. Jedną z pierwszych decyzji, jakie będziemy musieli podjąć to wybór materiałów, jakich użyjemy do wykończenia podłóg. Nagle powstaje dylemat, bo co jest lepsze panele czy może podłoga drewniana? Dobrze podjęta decyzja zagwarantuje nam nie tylko ładne otoczenie, ale także wiele lat bez ponownych remontów. Co zatem wybrać - panele laminowane czy drewno?

GŁÓWNE KRYTERIUM WYBORU - CENA.

Nie ma co ukrywać - zakup nieruchomości jest wystarczająco dużym wydatkiem. Potem następuje wyszukiwanie oszczędności. Dlatego też panele są wybierane dużo częściej niż podłogi drewniane. Cena jest tu czynnikiem decydującym. Różnica jest znacząca - metr kwadratowy podłogi drewnianej to koszt w granicach od 100 do 300 zł. Tymczasem panele to wydatek rzędu 20-70 zł. Oczywiście nie ma co się oszukiwać - wyższa cena wiąże się, w tym wypadku, z lepszą jakością. 


ZA ILE LAT BĘDĄ DO WYMIANY? - CZYLI WYTRZYMAŁOŚĆ.

Deski drewniane mają zazwyczaj ok. 30 lat gwarancji, podczas gdy panele będą do wymiany za ok. 15-20, ale tylko jeśli wybierzemy te o najwyższych klasach ścieralności. 

1. PANELE LAMINOWANE

Producenci proponują panele o następujących klasach ścieralności:
  • AC1 - bardzo słaba odporność na ścieranie
  • AC2 - słaba odporność na ścieranie
  • AC3 - dobra odporność na ścieranie
  • AC4 - wysoka odporność na ścieranie
  • AC5 - bardzo wysoka odporność na ścieranie.
Panele klasy AC5 są przeznaczone raczej do pomieszczeń użyteczności publicznej, gdzie natężenie ruchu jest bardzo wysokie. Do sypialni idealne będą panele klasy AC3, a w pomieszczeniach, które z zasady skupiają na sobie największy ruch, takich jak choćby korytarz, kuchnia czy salon warto zainwestować w podłogę klasy AC4.

Warto także zwrócić uwagę na klasę użyteczność - to dodatkowa klasyfikacja, która dzieli panele na domowe i te przeznaczone do obiektów użyteczności publicznej. 

Wyróżniamy 6 klas: 21,22,23,31,32,33.

Pierwsza cyfra oznacza przeznaczenie paneli: cyfra 2 to obiekty domowe, a 3 to budynki użyteczności publicznej. Natomiast druga cyfra oznacza możliwą intensywność użytkowania: 1 - niska, 2 - średnia, 3 - wysoka. 

Warto mieć to wszystko na uwadze dokonując wyboru paneli, gdyż można wybrać dobry jakościowo produkt i cieszyć się nim latami wcale nie decydując się na montaż drewnianej podłogi. 


2. PODŁOGA DREWNIANA

Jeśli nasz portfel jest bardziej zasobny i możemy sobie pozwolić na wybór naturalnego materiału, jakim jest drewno musimy pamiętać, że drewno, w przeciwieństwie do paneli, ma niejednorodną strukturę. Deski mogą wizualnie różnić się od siebie w obrębie jednej, zakupionej partii. Kiedy oglądamy podłogę drewnianą na wzorniku musimy mieć na uwadze, że w taki sposób wybieramy tylko jej barwę i charakter. W celu zminimalizowania różnic producenci pogrupowali drewno w tzw. selekcje. Selekcja oznacza ustalony odgórnie sposób pogrupowania desek według ich właściwości wizualnych. 
I tak wyróżniamy 4 rodzaje drewna w tym podziale:
  • select - to deski mające idealny, jednolity kolor, bez przebarwień, sęków i wyraźnych różnic w kolorze.
  • natur - to deski z widocznymi niewielkimi sękami, z minimalnymi różnicami w kolorystyce, ale bez przebarwień. 
  • rustic - posiadają sęki ograniczone rozmiarem oraz wypełnione pęknięcia. Dopuszczalny jest też dodatek bieli.
  • country - w skład tej selekcji wchodzi zróżnicowane kolorystycznie drewno. Deski posiadają sęki różnej wielkości. Możliwe są także przebarwienia oraz ubytki. Różnica kolorystyczna między poszczególnymi deskami jest widoczna gołym okiem. 
Należy pamiętać, że drewno się starzeje, a co za tym idzie lekko ciemnieje - nabiera charakteru. 

Niewątpliwą zaletą podłóg drewnianych jest to, że można je naprawić i odnowić - wystarczy podłogę wycyklinować i pomalować lakierem, a będzie jak nowa. Czego niestety nie można zrobić w wypadku paneli - jeśli zostaną porysowane czy uszkodzone w inny sposób pozostaje jedynie demontaż i położenie nowych. 


PANELE CZY DREWNO? - ZA I PRZECIW.

1. PANELE LAMINOWANE

ZALETY

+ łatwe i szybkie w montażu
+ niska cena
+ bogata kolorystyka i wzornictwo 
+ łatwe w utrzymaniu czystości
+ można je układać na każdym rodzaju podłoża
+ można stosować na ogrzewanie podłogowe.

WADY

- brak możliwości naprawy uszkodzeń
- niska izolacja akustyczna
- mocno się elektryzują przez co przyciągają drobiny kurzy i zwierzęcą sierść
- mało odporne na wilgoć (nie zaleca się stosowania w łazienkach).


2. PODŁOGA DREWNIANA

ZALETY

+ trwała
+ możliwość naprawy uszkodzeń - można wielokrotnie cyklinować i lakierować
+ estetyczna
+ antystatyczna
+ wysoka wytrzymałość na zniszczenia, zarysowania i wgniecenia.

WADY

- wysoka cena
- nie można stosować w pomieszczeniach z ogrzewaniem podłogowym (zbyt wysoka temperatura może spowodować uszkodzenia)
- trudna w ułożeniu - wymaga zatrudnienia fachowca
- nie jest najlepszym izolatorem dźwięku.

Znajomość podstawowych faktów na pewno ułatwi dokonanie wyboru i zakup wymarzonej podłogi. Szeroki wybór podłóg i paneli znajdziecie na stronie http://parkiety24.pl/, gdzie możecie się także umówić z konsultantem, który nie tylko przeprowadzi stosowane pomiary, ale również zaproponuje podłogi, które będą współgrały z wystrojem wnętrz, a także udzieli niezbędnych porad technicznych.
Copyright © 2016 Nuttin' But Style , Blogger